Puciłowski: Nie mówiliśmy „Rosjanie”, mówiliśmy „kacapy”. Nic się nie zmienili. Są tacy sami i teraz [WYWIAD RIGAMONTI]

Jerzy Puciłowski, fot. Maksymilian Rigamonti
<p>Jerzy Puciłowski urodził się w 1927 r. w Białymstoku. W czasie wojny był członkiem Szarych Szeregów. W 1944 r. po brutalnych przesłuchaniach został zesłany do Stalinogorska</p>Dziennik Gazeta Prawna / Maksymilian Rigamonti
6 maja 2022

Staram się nie myśleć, że oni są znowu tak blisko. Staram się, ale to uderza we mnie jak jakieś natręctwo

Z Jerzym Puciłowskim rozmawia Magdalena Rigamonti

Pamięta pan, jak weszli?

Po dwa razy wchodzili. I Niemcy, i Ruscy.

Ruscy wyzwolili.

W propagandzie wyzwolili, w rzeczywistości zniewolili. Przez nich wojna skończyła się dla mnie dopiero w styczniu 1946 r. Wtedy wróciłem z Sybiru, z sowieckiego łagru. Wykończony, chory 19-latek.

Oni znowu wywożą.

Wiem. Rosjanie znowu wywożą na Sybir. W moim łagrze była duża grupa Ukraińców. Pracowaliśmy niekiedy razem. Dzięki Ukraińcom widzę. W kopalni, na dole, ładowaliśmy na wagoniki po powodzi piasek. Straciłem równowagę i upadłem na linę stalową. Wysłużoną, o grubości półtora palca. Sterczały z niej takie cienkie druciki. I właśnie na nie się nadziałem. Wbiły się w okolice oka. Ruski dziesiatnik, który zawiadywał dziesiątką ludzi, mówi, że nic mi nie będzie. No to najpierw jeden Ukrainiec do niego podszedł. Nic. Ruski nie chciał nawet rozmawiać. Potem kilku podeszło. I wymogli, żeby wywieźć mnie na górę i założyć mi opatrunek, bo przecież krew mi zalewała oko, całą twarz mi zalewała. Nic nie widziałem. Uratowali mnie.

W sierpniu 1939 r. miał pan prawie 13 lat.

Ale jak się ma 13 lat, to już się nie jest dzieckiem. Atmosfera była taka, że wszyscy jesteśmy silni, zwarci i gotowi. Potem ojca zmobilizowano... Wrzesień 1939 r., na Polskę napadają Niemcy. Siedzą w Białymstoku siedem albo dziesięć dni. I w myśl porozumienia z Sowietami się wycofują. Jednak w ciągu tych dziesięciu dni wystrzelali całkiem sporo Polaków.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.