Reklama

Miejskie Zakłady Autobusowe podpisały umowę przedwstępną z firmą iTaxi dotyczącą sprzedaży należącej do MZA marki MPT. Kierowcy domagają się od władz tej miejskiej spółki i miasta wyjaśnień w sprawie przejęcia marki MPT przez iTaxi.

"Po przejęciu MPT przez MZA prowadziliśmy, jako związek zawodowy rozmowy z prezesem Janem Kuźmińskim odnośnie tzw. reanimacji MPT, żeby MPT przynosiło jakiekolwiek dochody, ponieważ wszyscy twierdzili, że jest niedochodowe, że jest wiecznie zadłużone, że nie ma zysku z tej firmy" - mówią zgodnie związkowcy w rozmowie z PAP.

Wskazali, że pomiędzy nimi, a władzami spółki "odbyły się trzy takie spotkania on-line". "Podczas spotkań pan prezes wydawał się być bardzo zainteresowany naszymi pomysłami, ale nagle kontakt się urwał. Próbowaliśmy nawiązać kontakt, ale nie było żadnej odpowiedzi" - tłumaczą.

Do zarzutów związkowców odniósł się rzecznik MZA Adam Sawicki. "MZA po połączeniu spółek podjęło szereg działań restrukturyzacyjnych, w tym m.in.: udało się znacząco ograniczyć koszty działalności operacyjnej oraz zadłużenie MPT u kontrahentów. Spółka na czas pandemii obniżyła również opłaty bazowe oraz wydłużyła okresy spłaty zadłużenia kierowcom współpracującym z dotychczasowym MPT. Niemniej jednak kontynuowanie działalności taksówkowej w takiej formie dalej generowało straty, a wdrożenie nowego modelu działalności wymagało znaczących nakładów inwestycyjnych, na które MZA nie może sobie w obecnej sytuacji pozwolić".

"Pandemia pogłębiła dotychczasowe straty działalności MPT. Mimo działań podjętych przez MZA - po połączeniu spółek - okazało się, że kontynuowanie działalności taksówkowej wymaga poniesienia kolejnych znaczących nakładów bieżących i inwestycyjnych. Stąd decyzja o przeprowadzeniu postępowania konkursowego i sprzedaży wybranych składników majątkowych Wydziału Przewozów Taksówkowych MZA" - dodał rzecznik.

Z kolei przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców RP przy MZA Adam Cebulski uważa, że "pandemia była bardzo dobrym czasem na przygotowanie i wdrożenie analiz i procedur promujących połączenie MZA z MPT". "Miały być pętle autobusowe, na których miały być trzy miejsca dla taksówek MPT. Taksówkarze MPT mieli obsługiwać wszystkie kontrakty miejskie" - wyliczył.

"Dzisiaj stajemy przed wizją, że zostaliśmy potraktowani jak stara zużyta szmata i wyrzuceni do kosza. Chcą nas wrzucić do wspólnego +kotła+ w korporacji, która jest firmą z obcym kapitałem zarejestrowaną na Cyprze, która współpracuje ze wszelkimi przewoźnikami w Warszawie" - podkreślają związkowcy, dodając, że nie chcą być utożsamiani jako kierowcy z długoletnim doświadczeniem z przewoźnikami, którzy nie mają żadnej wiedzy o mieście i w większości nawet nie znają języka polskiego.

W rozmowie z PAP związkowcy pracujący w MPT zauważają, że firma ma wielu kluczowych klientów zarówno spółek miejskich, jak i z instytucji państwowych, którzy również nie zgadzają się, żeby zmienić korporację taksówkową. "W rozmowie z nami mówią, że nie wyobrażają sobie sytuacji, że mają po nich przyjechać kierowcy, którzy nie mają doświadczenia, nie znają tego miasta, czy nie znają języka polskiego" - wyjawiają.

Członek Zarządu iTaxi Andrzej Padziński poinformował PAP, że kupno aktywów MPT wiązało się z długoterminowym celem firmy. "Zakłada zwiększanie skali działania i konsolidację rynku taxi w Polsce. Dzięki rozwijaniu naszej nowoczesnej platformy technologicznej i rosnącej skali działalności, możemy zwiększać efektywności operacyjną, optymalizować przydzielanie zleceń kierowcom i skracać czas oczekiwania pasażerów na zamówiony przejazd" - tłumaczył Padziński.

"Doświadczeni i licencjonowani kierowcy, posiadający odpowiedniej klasy samochody są filarem naszej działalności. Dzięki nim możemy oferować usługi na wysokim poziomie, który jest oczekiwany przez obsługiwanych przez nas klientów biznesowych i indywidualnych" - dodał.

Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe istnieje w Warszawie od 70 lat. "Sam znak, jak i marka MPT jest symbolem Warszawy" - mówią taksówkarze. "Utrata wizerunku warszawskiej taksówki jest krokiem do utraty jednego z największych przewoźników taksówkowych. Znak firmy MPT kojarzony był i jest z taksówką zaufania publicznego, utrata tej marki niesie za sobą nieodwracalne skutki. Czy Warszawa, jako stolica środka Europy nie powinna pielęgnować i dbać o dobro firmy, której miasto jest właścicielem?" - pytają związkowcy.