Demontaż lub serwis paneli fotowoltaicznych po kilku latach może ujawnić ślady wilgoci, korozji albo uszkodzenia pokrycia dachowego. Problem dotyczy przede wszystkim instalacji zamontowanych nieprawidłowo lub na dachach, które już przed montażem wymagały naprawy. O czym pamiętać, decydując się na fotowoltaikę?
Niewidoczne dla oka. Co naprawdę dzieje się z dachem pod panelami?
Panele fotowoltaiczne mogą pozostawać na dachu przez wiele lat, a właściciel budynku przez większość tego czasu widzi jedynie ich zewnętrzną powierzchnię. To, co dzieje się bezpośrednio pod modułami i przy elementach mocujących konstrukcję, jest znacznie trudniejsze do zauważenia.
Problem może wyjść na jaw dopiero podczas większego przeglądu, naprawy albo czasowego zdjęcia modułów. Po odsłonięciu połaci zdarza się, że widoczne są zanieczyszczenia, przebarwienia czy ślady wilgoci. Szczególnej uwagi wymagają natomiast miejsca, w których fotowoltaika została przymocowana do dachu.
Nie oznacza to jednak, że panele same w sobie prowadzą do niszczenia pokrycia. Znacznie większe znaczenie ma sposób wykonania instalacji, wcześniejszy stan dachu i jego późniejsza kontrola.
Zdejmują panele i widzą różnicę. Dach pod nimi może wyglądać inaczej
Po kilku latach fragment dachu znajdujący się pod instalacją może wyraźnie różnić się od pozostałej części połaci. Dlaczego tak się dzieje?
Jednym z powodów jest ograniczony dostęp światła słonecznego. Moduły przez lata osłaniają pokrycie, dlatego proces jego starzenia może przebiegać inaczej niż na odsłoniętej części dachu.
Powód jest stosunkowo prosty. Pod instalację mogą przedostawać się również:
- liście,
- kurz i pył,
- drobne gałęzie,
- inne zanieczyszczenia nanoszone przez wiatr.
Deszcz nie zawsze jest w stanie skutecznie je wypłukać. Jeżeli dodatkowo w konkretnym miejscu utrzymuje się wilgoć, po zdjęciu paneli właściciel może zobaczyć przebarwienia albo inne ślady, których wcześniej nie było widać.
Samo zabrudzenie lub różnica w kolorze nie musi jeszcze oznaczać poważnego uszkodzenia. Większej uwagi wymagają natomiast ślady korozji, nieszczelności oraz uszkodzenia mechaniczne pokrycia.
Rdza pod fotowoltaiką. Problem może zacząć się przy montażu
Jednym z newralgicznych miejsc są punkty mocowania konstrukcji fotowoltaicznej – donoszą media. Sposób instalacji zależy m.in. od rodzaju dachu. Stosowane mogą być haki, śruby, kotwy oraz inne elementy pozwalające połączyć konstrukcję wsporczą z budynkiem. Jeżeli podczas takich prac dojdzie do naruszenia pokrycia, niewielki początkowo problem może rozwijać się przez kolejne lata.
Przykładem jest dach pokryty blachą. Jeżeli podczas montażu zostanie uszkodzona jej warstwa ochronna, odsłonięty fragment materiału będzie bardziej narażony na działanie wody i czynników atmosferycznych. Z czasem w tym miejscu może pojawić się korozja.
Inny przykład to uszkodzenie dachówki podczas wykonywania instalacji. Pęknięcie może początkowo pozostać niezauważone, szczególnie gdy miejsce zostanie później zasłonięte przez moduł. Jeżeli zacznie przedostawać się tam woda, właściciel może zauważyć problem dopiero po pojawieniu się śladów wilgoci od strony poddasza.
Panele nie muszą niszczyć dachu. Znaczenie ma sposób montażu
Sam fakt zamontowania fotowoltaiki nie oznacza, że pokrycie dachowe zacznie szybciej się niszczyć. Prawidłowo wykonana instalacja powinna uwzględniać konstrukcję budynku, rodzaj pokrycia oraz sposób odprowadzania wody i śniegu. Problem może natomiast pojawić się wtedy, gdy błędy zostaną popełnione jeszcze przed uruchomieniem instalacji albo w czasie jej montowania.
Do potencjalnych źródeł problemów należą przede wszystkim:
- montaż na pokryciu znajdującym się w złym stanie technicznym,
- uszkodzenie dachówek podczas wykonywania prac,
- naruszenie warstwy ochronnej blachy,
- niewłaściwe wykonanie punktów mocowania,
- błędne uszczelnienie miejsc ingerencji w pokrycie,
- nieprawidłowe rozmieszczenie elementów instalacji.
Znaczenie ma więc nie tylko jakość samych paneli czy falownika. Instalacja znajduje się na budynku przez wiele lat, dlatego równie ważna jest trwałość elementów odpowiadających za jej zamocowanie.
Dach powinien być sprawdzony jeszcze przed montażem paneli
Część problemów ujawnianych po zdjęciu fotowoltaiki może mieć swoje źródło jeszcze sprzed jej instalacji. Jeżeli panele zostaną zamontowane na dachu, którego pokrycie jest już mocno wyeksploatowane, po kilku latach może okazać się, że konieczny jest remont. Wówczas właściciel musi liczyć się nie tylko z kosztami prac dekarskich, lecz także z koniecznością czasowego demontażu i późniejszego ponownego montażu instalacji.
Dlatego przed rozpoczęciem inwestycji warto ocenić m.in.:
- stan pokrycia,
- szczelność dachu,
- stan konstrukcji,
- miejsca, w których zostaną wykonane mocowania,
- przewidywany okres dalszej eksploatacji pokrycia.
Demontaż paneli po latach może ujawnić wcześniejsze błędy
Zdjęcie modułów przy okazji remontu dachu, modernizacji instalacji albo prac serwisowych daje możliwość dokładniejszego obejrzenia miejsc, które przez lata pozostawały zasłonięte. Wtedy można zobaczyć, czy występują ślady korozji, czy pokrycie zostało uszkodzone przy montażu oraz czy w trudno dostępnych miejscach nie gromadziła się wilgoć.
Kluczowe jest jednak rozróżnienie dwóch kwestii. Obecność fotowoltaiki na dachu nie oznacza automatycznie jego uszkodzenia. Zagrożenie pojawia się przede wszystkim wówczas, gdy instalację wykonano nieprawidłowo, uszkodzono pokrycie albo zamontowano moduły na dachu, który wcześniej znajdował się w złym stanie technicznym.
Dlatego stan dachu ma znaczenie zarówno przed montażem fotowoltaiki, jak i w kolejnych latach jej eksploatacji. Wczesne wykrycie poluzowanego mocowania, uszkodzonego uszczelnienia czy niewielkiego ogniska korozji może pozwolić na naprawę, zanim pojawi się przeciek i znacznie poważniejsze uszkodzenia.
Źródło
- www.kb.pl
- www.portalsamorzadowy.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu