Podniesienie progu podatkowego PIT z 120 tys. do 140 tys. zł od 2027 roku to szansa na uniknięcie 32% podatku dla milionów Polaków. Zmiany - proponowane przez Polskę 2050 - mają uchronić pracowników i przedsiębiorców przed skutkami inflacji płacowej, ale nie każdy podatnik odczuje różnicę. Sprawdzamy wyliczenia eksperta: kto zyskałby na zmianach, a kogo reforma ominęłaby szerokim łukiem.
Nowy próg podatkowy 140 tys. zł – co dokładnie zakłada projekt Polski 2050?
Rosnące wynagrodzenia sprawiają, że coraz więcej Polaków wpada w 32-procentowy podatek PIT – często bez realnego wzrostu siły nabywczej. Dlatego wraca pomysł podniesienia drugiego progu podatkowego. Nowa propozycja zakłada przesunięcie granicy do 140 tys. zł rocznie. Dla części podatników to konkretna oszczędność, ale dla systemu – koszt liczony w miliardach.
Projekt Polski 2050 już w Sejmie. Zmiana od 2027 roku?
Inicjatywa legislacyjna została zgłoszona przez Polska 2050. Projekt trafił do Sejmu 15 kwietnia 2026 r. Nowe przepisy miałyby wejść w życie już w 2027 roku. Projekt zakłada:
- podniesienie progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł,
- utrzymanie stawki 12% dla dochodów do nowego limitu,
- opodatkowanie nadwyżki stawką 32%.
Według szacunków autorów projektu, obecny próg przekracza już nawet 3 mln osób rocznie. Liczba ta stale rośnie.
Koniec z "karaniem" za podwyżki. Dlaczego 32% PIT płaci coraz więcej osób w Polsce?
Obecny system podatkowy nie nadąża za rynkiem pracy. Coraz więcej osób trafia do drugiego progu tylko dlatego, że rosną nominalne wynagrodzenia. Proponowane przez Polskę 2050 zmiany nie wynikają zatem z bogacenia się społeczeństwa, lecz o braku podniesienia progów podatkowych w związku ze zmieniającymi się realiami. Efekt? Opodatkowani 32% daniną są dziś nie tylko najlepiej zarabiający, ale także:
- doświadczeni specjaliści,
- kierownicy średniego szczebla,
- pracownicy branż technicznych.
Kalkulator korzyści: Ile pieniędzy zostanie w Twojej kieszeni?
Jeśli zmiany wejdą w życie, największe korzyści odczują osoby z dochodem między 120 tys. a 140 tys. zł rocznie – wynika z analiz Joanny Łukszy, kierownika zespołu ekspertów księgowych w IFIRMA.PL. W uproszczonym modelu:
- osoby zarabiające ok. 12–20 tys. zł miesięcznie mogą zyskać ok. 4 000 zł rocznie,
- osoby poniżej obecnego progu – bez zmian,
- osoby znacznie powyżej – korzyść ograniczona (dotyczy tylko części dochodu).
Przedsiębiorcy na skali, ryczałcie i liniówce – kto wyjdzie na plus?
A co z jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi? Tych jest w Polsce niemal 3 mln, jednak wiele z nich nie miałoby powodów do radości. Zmiana nie objęłaby bowiem wszystkich prowadzących działalność gospodarczą. W praktyce zyskaliby jedynie przedsiębiorcy rozliczający się na zasadach ogólnych (na skali podatkowej). A co z firmami na podatku liniowym i osobami na ryczałcie? Ci nie odczują zmian.
- Skala podatkowa: przedsiębiorcy rozliczający się w ten sposób zyskaliby na zmianach.
- Ryczałt: przedsiębiorcy na ryczałcie nie odczują zmian.
- Podatek liniowy: nie odczują zmian.
9 miliardów złotych luki w budżecie. Czy Polskę stać na te zmiany?
Według założeń projekt może kosztować budżet państwa ok. 9 mld zł rocznie. Czy Polskę na to stać? Bez wskazania źródeł pokrycia kosztów propozycja może napotkać poważne bariery polityczne i fiskalne.
- Podniesienie progu nie jest neutralne dla finansów publicznych. Jeżeli koszt reformy rzeczywiście wyniesie około 9 mld zł rocznie, potrzebne będzie wiarygodne źródło finansowania. Bez tego projekt pozostanie atrakcyjną politycznie propozycją, ale z ograniczoną szansą na bezproblemowe wdrożenie – mówi Joanna Łuksza, kierownik zespołu ekspertów księgowych w IFIRMA.PL
Podniesienie progu podatkowego to krok w dobrą stronę, ale niewystarczający
- Nie wprowadza automatycznej waloryzacji progów.
- Nie poprawia sytuacji osób o niższych dochodach.
- Nie upraszcza całego systemu podatkowego.
- Nie obejmuje wszystkich form opodatkowania.
Eksperci ostrzegają: Wyższy próg to tylko "plaster" na chory system
W praktyce proponowana zmiana zmniejszy presję podatkową na klasę średnią, ograniczy szybkie „wpadanie” w 32% PIT oraz poprawi przewidywalność przy podwyżkach i awansach, ale jednocześnie nie będzie miała wpływu na rozliczenia podatkowe większości podatników i nie rozwiąże strukturalnych problemów systemu.
- Propozycja uruchamia szerszą dyskusję o waloryzacji parametrów podatkowych. Jeżeli próg rośnie jednorazowo, bez mechanizmu automatycznej aktualizacji, problem wróci za kilka lat. Nie jest to pełna reforma. Zmiana nie poprawia sytuacji osób o niższych dochodach, nie obejmuje liniowców, a dla ryczałtowców może być tylko zapowiedzią szerszej dyskusji o przyszłości tej formy opodatkowania. Sam kierunek można uznać za racjonalny, ale biznes potrzebuje także stabilności, przewidywalności i jasnego harmonogramu zmian – uważa Joanna Łuksza.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu