MSZ: Rosja nie ma podstaw, by narzucać Polsce sposób prowadzenia śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej

Smoleńsk
Smoleńsk ShutterStock
22 listopada 2016

Strona rosyjska nie ma żadnych podstaw prawnych, by narzucać Polsce sposób prowadzenia i moment zakończenia śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej - oświadczyło we wtorek MSZ, odnosząc się do wypowiedzi ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa.

"W związku z wypowiedzią ambasadora Rosji w Polsce p. Siergieja Andriejewa dla portalu Wirtualna Polska w dniu 22 listopada br., Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadcza, że strona rosyjska nie ma żadnych podstaw prawnych, by narzucać Polsce sposób prowadzenia i moment zakończenia śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej" - napisano w komunikacie MSZ, przekazanym PAP we wtorek wieczorem.

"Wypowiedź ambasadora jest przykładem próby narzucania polskim śledczym wyniku dochodzenia. Potwierdza także wolę odwlekania przez stronę rosyjską decyzji o oddaniu władzom Polski szczątków samolotu Tu-154-M, które są własnością Rzeczypospolitej Polskiej. Taka postawa dla polskich władz jest nie do przyjęcia. W kontaktach ze stroną rosyjską Ministerstwo Spraw Zagranicznych każdorazowo podkreśla potrzebę jak najszybszego zwrotu wraku Polsce" - podkreślono.

Resort odniósł się do wywiadu opublikowanego we wtorek przez portal Wirtualna Polska, w którym rosyjski ambasador jest pytany m.in. o to, kiedy można się spodziewać, że Rosja przekaże Polsce szczątki Tu-154M. "Wrak oczywiście wróci do Polski, gdy rosyjskie śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej się zakończy. Czarne skrzynki też wtedy wrócą. Nikt przecież nie podaje w wątpliwość tego, że jest to polska własność" - odpowiada ambasador. Na uwagę, że decyzja dot. rosyjskiego śledztwa leży w gestii strony rosyjskiej, pada odpowiedź, że zależy ona jednak od strony polskiej. "Naszym zdaniem wszystko jest już wyjaśnione. Strona polska wciąż jednak ma nowe wątpliwości. W tej sytuacji nasi śledczy również powinni kontynuować własne prace" - mówi Andriejew w wywiadzie.

Na pytanie, czy rosyjskie śledztwo będzie trwać tak długo, aż strona polska uzna wersję z raportu MAK za prawdziwą i obowiązującą, Andriejew odpowiada: "aż będą wyjaśnione wszystkie kwestie, które jeszcze budzą wątpliwości po stronie polskiej".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.