Postanowienia szczytu NATO o rozmieszczeniu sił i dowództw w naszym kraju to wynik reorientacji politycznej w Polsce i wspólnych zabiegów MON i MSZ – powiedział w poniedziałek minister obrony Antoni Macierewicz.
Reklama

Podsumowując efekty zakończonego w sobotę szczytu Sojuszu, Macierewicz ocenił, że „z punktu widzenia polskiej racji stanu i historii Polski to jest wydarzenie, na które czekały pokolenia Polaków, chyba od wybuchu II wojny światowej”.

„Ten szczyt nie osiągnąłby takiego sukcesu, gdybyśmy nie prowadzili (…) z ministrem Waszczykowskim jednej wspólnej linii” – powiedział szef MON, dodając, że chodzi o podkreślenie, że choć dla Polski i krajów regionu najważniejsze są zagrożenia z kierunku wschodniego, to dostrzegają także wyzwania od południa.

„Kraje NATO wychodzą z tego szczytu wzmocnione, a nie skłócone lub zadowolone jedynie doraźnym kompromisem. To nie jest doraźny kompromis, Szczyt przyniósł redefinicję sytuacji NATO i nowe zrozumienie zagrożeń na świecie, które podzielają wszystkie kraje NATO” – powiedział szef MON.

Zwrócił uwagę, że dowództwo amerykańskiej ciężkiej brygady, która ma rotacyjnie stacjonować w Europie, „będzie mieściło się w Polsce”; w Polsce też będzie stacjonować ta brygada, choć jej bataliony będą rozmieszczone również w innych krajach.

Natowska grupa bojowa – dodał szef MON - będzie miała „nie tylko dowództwo w Polsce”, ale „dowództwo dywizyjne polskie budowane w oparciu o jedną z dywizji polskiego wojska będzie dowodziło wszystkimi grupami batalionowymi od Estonii po południe naszych granic”.

Podkreślił, że podjęto także decyzje o rozmieszczeniu w regionie „stałych magazynów broni”, których budowa ma być sfinansowana ze wspólnego budżetu.

„Mogło być inaczej” – ocenił. Według Macierewicza „działania różnych państw zmierzające do tego, żeby bagatelizować zagrożenie rosyjskie, mogło naprawdę być skuteczne”, a takiej linii sprzyjali politycy w Europie, w tym w Polsce, którzy - jak mówił minister - „chcieli poprzestać na ćwiczebno-doraźnym sposobie reakcji na flance wschodniej”. „Jeżeli stało się inaczej, to dlatego, że zmieniła się konfiguracja polityczna w Polsce” - powiedział.