Reklama

Od rana w centrum miasta słychać było wybuchy i strzały. "Stolica zmieniła się w strefę działań wojennych. Boję się wyjść z domu. Dżuba (stolica Sudanu - PAP) jest miastem widmem; zamiast świętować w sobotę piątą rocznicę niepodległości, leżałem z rodziną na ziemi, bojąc się o własne życie – powiedział PAP przez telefon jeden z rozmówców. – Jeszcze nigdy nie słyszałem w stolicy tylu strzałów, a przecież już trochę wojen w Sudanie przeżyłem".

W poniedziałek rezydencja wiceprezydenta została ostrzelana przez śmigłowiec bojowy. Walki trwają w wielu częściach miasta, również w centrum.

W niedzielę Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do natychmiastowego zakończenia konfliktu i zażądała, by prezydent Kiir i jego zastępca Machar dołożyli wszelkich starań, by zakończyć walki i zapobiec rozprzestrzenianiu się przemocy.

Rada wyraziła również szok i oburzenie atakiem na misje ONZ. W nocy z niedzieli na poniedziałek zginął chiński żołnierz błękitnych hełmów. RB ostrzegła również prezydenta i wiceprezydenta, że ataki na instytucje ONZ oraz przeciwko cywilom mogą być uznane za zbrodnie wojenne.

Konflikt rozpoczął się w piątek pod pałacem prezydenckim w Dżubie, gdzie odbywało się spotkanie prezydenta Kiira z wiceprezydentem Macharem. Walki szybko rozprzestrzeniły się na całe miasto.

Od piątku w stolicy zginęły setki żołnierzy, wiadomo również o śmierci ponad 30 cywili, jednak ich liczba może być znacznie większa.

Siły misji pokojowej ONZ w Sudanie Południowym (UNMISS) bronią jedynie placówek organizacji, w których przebywa 30 tysięcy uchodźców. Większość z nich jest tam od wybuchu konfliktu w grudniu 2013 roku.

W ciągu ostatnich dni do walk dochodzi również w innych częściach kraju. Strzały słychać w Wau, Torit i Yei. Wygląda na to, że walki rozprzestrzeniają się na tereny poza stolicę, a zarówno prezydent, jak i jego zastępca, nie mają nad oddziałami całkowitej kontroli.

Sudan Południowy ogłosił niepodległość 9 lipca 2011 roku na mocy porozumień pokojowych, które zakończyły 22-letnią wojnę domową pomiędzy Północą a Południem; zginęły w niej ponad 2 mln ludzi, a 4 miliony musiały uciekać ze swoich domów.

Jednak pokój w niepodległym Sudanie Południowym trwał krótko. W grudniu 2013 roku prezydent Kiir - przedstawiciel grupy etnicznej Dinka - rozpoczął walkę o władzę ze swoim zastępcą Macharem, z grupy Nuer. W wyniku tej wojny zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a dwa mln opuściły swe domy.

W sierpniu zeszłego roku podpisano porozumienia pokojowe, jednak Kiirowi i Macharowi nie udało się w pełni zintegrować swoich oddziałów.

Z Kampali Julia Prus (PAP)