Francuski wywiad, kontrwywiad i wymiar sprawiedliwości wiedziały o zagrożeniu terrorystycznym dla teatru Bataclan w Paryżu. Takie informacje podał tygodnik „Le Canard enchaine”, powołując się na dostępne mu dokumenty.
Reklama

Zagrożenie istniało od wielu lat. W 2009 roku w ataku na francuską szkołę w Kairze zginęła licealistka. Dochodzenie pozwoliło wpaść na trop islamisty z Belgii Faruka Ben Abbesa. Zatrzymano go, a francuska policja w wyniku przesłuchania dżihadysty stwierdziła, że planował wysadzenie w powietrze teatru Bataclan. Mimo to, wkrótce wypuszczono go na wolność z powodu braku przekonywających dowodów.

13 października ubiegłego roku sprawa ta znów trafiła na biurka kontrwywiadu. Adwokat zabitej w Kairze dziewczyny stwierdził, że istnieje związek między zamachem w stolicy Egiptu a planami ataku na Bataclan. Do dzisiaj nie dostał w tej sprawie odpowiedzi.

Wokół teatru nie rozlokowano wtedy żadnych patroli i nie zaostrzono środków bezpieczeństwa. Teraz policja jest przekonana, że Faruk Ben Abbes jest zamieszany w atak, w którego wyniku w Bataclanie zginęło niemal sto osób.