W filmie "Rok 1612" przeciwko Rosji sprzysięgły się wojska polskie i najemnicy z całej Europy, a Rosji broni prosty chłop Andriejka, który zagrzewa do walki rosyjski lud.
Film w konwencji baśniowej nawiązuje do historycznego okresu zwanego przez Rosjan Wielką Smutą. Był to czas kryzysu carstwa rosyjskiego w latach 1584-613, wywołanego wewnętrznymi walkami o tron carski. Interwencja wojsk polskich nastąpiła w wyniku obaw o umocnienie sojuszu rosyjsko- szwedzkiego.
Obraz trafia na nasze ekrany owiany złą sławą filmu antypolskiego
Takiej wymowie filmu "Rok 1612" zaprzecza Michał Żebrowski.
"Rok 1612" nie jest godną odpowiedzią na "Katyń" Andrzeja Wajdy - uważa dziennikarz filmowy Piotr Szygalski - Wajda pokazał dobrego Rosjanina, natomiast tutaj nie ma ani jednego dobrego Polaka. Rzeczywistość jest czarno-biała - to po prostu filmowy "komiks" i nie należy wytaczać przeciwko niemu zbyt ciężkich zarzutów - dodaje Piotr Szygalski
Innego zdania jest historyk Tomasz Bohun, autor książki "Moskwa 1612"
Jego zdaniem ten film ma zdecydowanie antypolską wymowę. Wydarzenia historyczne zostały tak opowiedziane, by wpisywać się w program polityczny Kremla jednoczenia Rosjan. Według historyka ten obraz wpisuje się w cały nurt propogandowego rosyjskiego kina - jak między innymi "Aleksander Newski", czy filmy o Afganistanie.
Reżyserem filmu "Rok 1612" jest Władimir Chotinienko, a producentem wybitny rosyjski reżyser Nikita Michałkow.