Pracownicze postulaty ciągle aktualne. Związkowcy i przedstawiciele lewicy demonstrowali w centrum Warszawy z okazji Święta Pracy.

Podobne manifestacje zorganizowano też w innych miastach kraju. Związkowcy z OPZZ narzekali na rząd, że nie dba o prawa pracownicze. Przewodniczący związku, Jan Guz uważa, że statystyki dotyczące rozwoju gospodarczego Polski przekłamują rzeczywistość. Jego zdaniem dowodem na złą sytuację na rodzimym rynku pracy jest emigracja zarobkowa do innych krajów Unii Europejskiej. Zaznaczył, że w Polsce nie zlikwidowano wielu patologii. W jego opinii jedną z nich jest służba zdrowia i olbrzymie kolejki do lekarzy.

Demonstracja nie była liczna ale, jak mówi Jerzy Wiśniewski z mazowieckiego OPZZ, związek niedawno udowodnił swoją siłę. Zaznaczył on, że 18 kwietnia przez Warszawę przeszły cztery pochody, w których uczestniczyły tysiące związkowców, a premier Ewa Kopacz otrzymała postulaty pracownicze.
Związkowcy i przedstawiciele środowisk lewicowych zapowiedzieli, że będą walczyć między innymi o przestrzeganie zapisów o ośmiogodzinnym dniu pracy. Chcą też zlikwidować tak zwane umowy śmieciowe. Domagają się także podniesienia płacy minimalnej oraz obniżenia wieku emerytalnego.