Jest śledztwo w sprawie informacji o wyprowadzeniu pieniędzy ze SKOK-ów. Prokuratorzy zbadają sprawę po informacjach szefa Komisji Nadzoru Finansowego.
Sprawa dotyczy kilkudziesięciu milionów złotych. Według KNF pieniądze z likwidowanej Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, zamiast posłużyć do ratowania SKOK-ów, wpłynęły do spółki senatora PiS Grzegorza Biereckiego, byłego nadzorcy systemu kas.
Rzecznik prokuratury apelacyjnej w Gdańsku Mariusz Marciniak mówił, że "ze wstępnych ustaleń" wynika, że na wyprowadzenie pieniędzy do prywatnej spółki złożyło się szereg działań.
- Błaszczak: PO stosuje kłamliwą narrację i i uprawia polityczną hucpę
- PO: SKOK-i to afera Dudy. Zawiesi kampanię i członkostwo w PiS?
- PiS ws. doniesień PO na temat SKOK-ów: "Afera Dudy" to żart. Nie będzie zawieszenia kampanii
- Sasin: Oskarżenie Dudy oparto na materiałach dostarczonych z Kancelarii Prezydenta. To element kampanii wyborczej
Najpierw zlikwidowano fundację nadzorującą SKOK-i, a potem przenoszono jej majątek, który następnie przenikał do różnych podmiotów gospodarczych. Finalnie pieniądze miały znaleźć się w całości w prywatnym instytucie z siedzibą w Sopocie. Prokurator Marciniak powiedział, że dzięki śledztwu zostaną przeprowadzone czynności, które pozwolą na ustalenie, czy do przestępstwa rzeczywiście doszło.
Rzecznik prokuratury apelacyjnej dodał, że za przestępstwo nadużycia uprawnień i przysporzenia korzyści majątkowej grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Mariusz Marciniak nie powiedział, czy wśród przesłuchiwanych świadków będzie Grzegorz Bierecki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu