To największa tajemnica współczesnego lotnictwa cywilnego. Rejs MH370 linii Malaysia Airlines zniknął z radarów prawie rok temu. Do tej pory nie odnaleziono żadnych szczątków maszyny. Wicepremier Australii sugeruje teraz, że operacja poszukiwawcza może zakończyć się już za kilka tygodni.

Poszukiwania zaginionego przed rokiem malezyjskiego boeinga nie mogą być prowadzone w nieskończoność - uważa australijski wicepremier Warren Truss. Obecnie operację z udziałem jednostek chińskich i malezyjskich koordynuje właśnie Australia. To w odległości 1600 kilometrów od jej zachodniego wybrzeża wyznaczono obszar, na którym najprawdopodobniej zakończył się rejs MH370. Teren ten obejmuje 60 000 kilometrów kwadratowych. Za pomocą podwodnych urządzeń i sonarów przeczesywane jest dno oceanu.

Wicepremier Australii zwrócił uwagę na to, że jeśli obecna faza zakończy się fiaskiem, w kolejnej do przeszukania będzie ponad milion kilometrów kwadratowych oceanu. Do tej pory poszukiwania kosztowały 52 mln dolarów australijskich. Koszt ten dzielą między sobą Australia i Malezja. Rejs MH370 zniknął z radarów 8 marca ubiegłego roku. Samolot leciał z Kuala Lumpur do Pekinu. Zaginęło 239 osób.

Reklama