Pięć miesięcy bezskutecznych poszukiwań lotu MH370. 8 marca samolot linii Malaysia Airlines miał wylądować nad ranem na pekińskim lotnisku. Nigdy tam nie dotarł. Część rodzin 239 osób znajdujących się na pokładzie maszyny, pomimo zapewnień władz, że samolot rozbił się, nie traci nadziei na spotkanie z najbliższymi.
Reklama

Jedną z takich osób jest Sarah Bajc - partnerka Philippa Wooda, pracownika koncernu IBM, który był na pokładzie zaginionego samolotu. Sarah nie wierzy w informacje przekazywane przez malezyjskie władze i wraz z innymi rodzinami zbiera 5 milionów dolarów nagrody. Jej zdaniem, te pieniądze mogą przekonać kogoś związanego z poszukiwaniami do ujawnienia ukrywanych informacji.

Są rodziny, które są gotowe, aby zamknąć ten rozdział. Są gotowe zaakceptować, że ich ukochani nie żyją, i wziąć odszkodowania. Ja to rozumiem - życie nadzieją jest wyczerpujące. Ja nie chcę pieniędzy, chcę Philippa. Wszyscy mamy nadzieję, że pasażerowie wciąż żyją - są gdzieś tam, bo nie ma żadnych dowodów na to, że nie żyją" - powiedziała w specjalnym wywiadzie dla Polskiego Radia. W sierpniu rozpocząć się ma kolejny etap poszukiwań samolotu, który - jak przyjmują władze Australii i Malezji - spoczywa na dnie Oceanu Indyjskiego. Poszukiwania obejmą obszar 60 000 kilometrów kwadratowych i potrwają rok.