Kopacz przed Trybunałem Stanu? Ziobro wyjaśni to premier jak "krowie na rowie"

Ewa Kopacz
Ewa KopaczNewspix / Damian Burzykowski
27 października 2014

Ostra reakcja Zbigniewa Ziobry na słowa premier Ewy Kopacz o postawieniu jej przed Trybunałem Stanu. Szefowa rządu, podczas spotkania z mieszkańcami Pasłęka powiedziała, że pan Ziobro jak chce, to niech pędzi do Trybunału Stanu, a ona na taki wniosek poczeka.

Lider Solidarnej Polski, nie przebierając w słowach, powiedział w Sejmie, że jest gotów spotkać się z premier Ewą Kopacz lub wiceministrem sprawa zagranicznych Rafałem Trzaskowskim i „wyjaśnić im jak przysłowiowej krowie na rowie o co chodzi z europejskim systemem handlu emisjami, na co oni się zgodzili i jak fatalne konsekwencje będzie miało to dla Polski i polskiej gospodarki”.

Ziobro odniósł się też do innego fragmentu wypowiedzi premier Ewy Kopacz, która powiedziała, że nie robi z tego porozumienia wielkiego sukcesu, bo nie ma wpływu na to co wynegocjowano w 2007 roku, ale w rzeczywistości w której się znalazła zrobiła wszystko co w jej mocy. Zdaniem Ziobry premier Ewa Kopacz tak naprawdę dopiero teraz uświadamia sobie co zrobiła. Ziobro powiedział, że nie tyle oszukiwała Polaków mówiąc o wielkim sukcesie zaraz po szczycie klimatycznym w Brukseli, „ale ona po prostu - mówiąc kolokwialnie, no może nieładnie, jednak myślę, że oddaje to istotę rzeczy - została nabita w butelkę”, a przy okazji cała polska gospodarka i przyszłość polskiej gospodarki - dodał Ziobro.

O postawieniu Ewy Kopacz przed Trybunałem Stanu Zbigniew Ziobro mówił w ubiegły piątek. Dowodził wówczas, że konsekwencją zawartego w Brukseli porozumienia będzie dwukrotny wzrost cen energii w Polsce i konieczność kupowania gazu w Rosji.

Na szczycie w Brukseli przywódcy państw europejskich podjęli decyzje o dalszym procesie ograniczenia emisji CO2. Zdecydowano, że do 2030 roku zmniejszy się ono w stosunku do roku 1990 o 40 procent. Ustalono też, że udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w UE wyniesie co najmniej 27 procent.

Porozumienie przewiduje również, że mniej zamożne kraje UE, w tym Polska, będą mogły przekazywać darmowe pozwolenia na emisję CO2 elektrowniom jeszcze przez 11 lat. O taki zapis walczyła premier Ewa Kopacz. Po negocjacjach mówiła, że zapis ten jest gwarantem, że nie będą rosły ceny energii w Polsce.

Ustalono też podwyższenie z 1 do 2 procent tzw. rezerwy pozwoleń na emisję. Będą z niej finansowane konieczne inwestycje w energetyce, w krajach w których PKB jest poniżej 60 proc. średniej unijnej. Polska otrzymała połowę rezerwy, co oznacza, iż nasz kraj otrzyma ok. 7,5 mld zł do 2030 r. na modernizację energetyki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.