Andrysiak: Państwowa teoria koncesji

Polska
PolskaShutterStock
7 października 2014

Jedną z celniejszych analiz dotyczących polskiego państwa przedstawił Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z Markiem Belką. Państwo istnieje tylko teoretycznie, dlatego że działa fragmentami, nie rozumiejąc, że jest całością.

994881-.jpg
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnej DGP

Jak to wygląda w rzeczywistości? Taki przykład: górnicy narzekają na import z Rosji i nieuczciwą konkurencję. Państwo myśli i wymyśla. Będą koncesje.

Urząd Regulacji Energetyki, który ich wydawaniem ma się zajmować, szacuje, że zatrudnienie nowych pracowników będzie kosztować 4 mln zł rocznie. Przyjmując, że jeden człowiek będzie kosztował 10 tys. zł miesięcznie, wychodzi, że URE chce 33 nowych ludzi. 33!

Ale co ze służbami, które powinny się tą nieuczciwą węglową konkurencją zajmować? Policja? Prokuratura? Służby celne? Skarbowe? Nikt sobie z tym nie poradził? Otóż jestem przekonany, że nawet się tym nie zajmował. Stanęło więc na tym, że się napisze przepisy. I sprawa się rozwiąże.

Kilka miesięcy temu tak samo myślała minister edukacji. Zapisała, że I klasy w podstawówkach mogą być najwyżej 25-osobowe. Są większe i samorządy za nic mają wytyczne. Na szybko więc się zmienia regulacje, dorabia mało inteligentne tłumaczenia. Teoretycznie wszystko będzie się zgadzać. Teoretycznie...

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.