Trzeci dzień bezterminowego strajku służb miejskich w Madrycie. Dbający o czystość miasta - 6 tys. osób - protestują przeciwko zapowiedzi zwolnienia tysiąca pracowników i zmniejszenia pensji o 40 procent.
Wypełnione po brzegi kontenery, kosze na śmieci obstawione torbami i sterty odpadków na madryckich placach. A do tego nieprzyjemny zapach, bo od początku listopada w stolicy Hiszpanii jest ponad 20 stopni Celsjusza. Protestujący nie zamierzają jednak przerwać strajku, bo od jego powodzenia - podkreślają - zależy byt ich najbliższych.
„Myślę, że po trzech latach zamrożenia pensji i zwiększeniu liczby godzin pracy nie zasługujemy na takie traktowanie. Nie utrzymam rodziny za połowę pensji” - skarży się jeden z protestujących.
Władze Madrytu odmawiają negocjacji. Argumentują, że służby miejskie są przedsiębiorstwem nie należącym do miasta. Ostrzegają, że zerwą z nim umowę, jeśli protest będzie się przeciągał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu