Czy to demonstracja siły egipskiej armii? Jak donosi telewizja al-Dżazira, egipscy żołnierze maszerowali dziś ulicami Suezu na północy kraju, ćwicząc między innymi umiejętności walki wręcz. Wczoraj w tym mieście doszło do strzelaniny między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta Muhammada Mursiego.

Także wczoraj dowództwo armii wezwało rząd i prezydenta do uspokojenia sytuacji w kraju i doprowadzenia do porozumienia z opozycją. Zagroziło, że w przeciwnym razie weźmie w sprawy w swoje ręce. Zapewniło jednocześnie, że nie dąży do siłowego przejęcia władzy. Ultimatum zostało odrzucone przez prezydenta Mursiego.

Również koalicja islamskich ugrupowań, w której skład wchodzi Bractwo Muzułmańskie, w wydanym oświadczeniu "kategorycznie odrzuciła podejmowane przez niektórych próby wykorzystania armii do ataku na praworządność". Koalicja podkreśla, że docenia każdą próbę zmierzającą do rozwiązania obecnego kryzysu - jednak pod warunkiem, że szanuje ona konstytucyjne zasady.

O wsłuchanie się w głosy opozycji zaapelowało do Kairu Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka. Swój apel do władz Egiptu skierował też Barack Obama. Amerykański prezydent podkreślił, że powinny one respektować głos Egipcjan, a demokracja nie kończy się na akcie wyborczym.

Tymczasem setki tysięcy ludzi nieprzerwanie protestują na placu Tahrir w centrum Kairu. Domagają się dymisji Mohammeda Mursiego. Z kolei wokół pałacu prezydenckiego na północy egipskiej stolicy tłumy zwolenników Mursiego utworzyły kordon i bronią dostępu do budynku.

Zwolennicy prezydenta oskarżają opozycję o podżeganie do niepokojów. Z kolei opozycji nie podoba się zawłaszczanie przez Bractwo Muzułmańskie państwa i coraz bardziej katastrofalny stan gospodarki. "W Egipcie są kłopoty z dostawami prądu, brakuje benzyny, rośnie bezrobocie, a władza nie ma na to żadnego lekarstwa" - tłumaczył w Polskim Radiu były polski ambasador w Kairze Grzegorz Dziemidowicz.

W proteście przeciwko obecnej sytuacji do dymisji podało się sześciu ministrów, a także rzecznicy - rządu i prezydenta. Sam Mohammed Mursi nie ma zamiaru ustępować.

Mohammed Mursi jest pierwszym demokratycznie wybranym prezydentem Egiptu, następcą obalonego 2 lata temu Hosniego Mubaraka.