Biegli podczas procesu Katarzyny W.: Magda została gwałtownie uduszona

Katarzyna W. podczas procesu
Katarzyna W. podczas procesuNewspix / Artur Gierwatowski
12 czerwca 2013

Biegli, którzy ocenili, że Katarzyna W. udusiła dziecko, zeznają dziś przed katowickim sądem. Jako przyczynę śmieci małej Magdy świadkowie jednoznacznie podali uduszenie.

Na początku rozprawy do sądu wpłynął wniosek o zgodę na rejestrację dźwięku i obrazu z rozprawy, jednak został przez sąd odrzucony.

Jako pierwszy zeznawał biegły sądowy dr. Czesław Ch.. który brał udział w przygotowywaniu opinii dotyczącej przyczyn zgonu małej Magdy. Jak powiedział przed sądem, "dochodzenie medyczno-sądowe zmierzające do ustalenia mechanizmu przyczyny śmierci niemowlęcia było w tym przypadku złożone, trudne i wieloetapowe". "Opinia ostateczna miała charakter opinii zespołowej i wielospecjalistycznej. Opinie te, zarówno podsekcyjne, jak inne, w imieniu własnej i całego zespołu opiniującego podtrzymuję w całej rozciągłości" - podkreślił biegły (według relacji z procesu opracowanej przez TVN24).

Zbigniew J.

Także kolejny biegły, Zbigniew J., ekspert Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku, uważany za jeden z największych polskich autorytetów w swojej dziedzinie, podtrzymał "zarówno wynik badania wraz z wypływającymi z niego wnioskami, jak i treść zespołowej opinii lekarskiej, w opracowywaniu której brałem udział".

Biegły, prezentując opinię histopatologiczną, podkreślił, że podczas badania narządów wewnętrznych "nie stwierdził zmian chorobowych, które mogłyby stanowić przyczynę nagłej śmierci niemowlęcia".

"Stwierdzone zmiany o charakterze zmian zapalnych w oskrzelikach, a także w tchawicy lub w dużym oskrzelu nie miały wpływu na zgon. Również stwierdzone zmiany w płucach w postaci zwiększenia liczby komórek w przegrodach międzypęcherzykowych, rozdzielających światło sąsiadujących pęcherzyków płucnych, nie upoważniały do rozpoznania śródmiąższowego zapalenia płuc u dziecka bowiem były bardzo skąpe, a tym bardziej do przypisania im, że były przyczyną śmierci" - powiedział Zbigniew J. przed sądem. I dodał: "W czasie badania hispotalogicznego zwróciły uwagę zmiany w płucach, nerkach, nadnerczach i wątrobie."

Biegły jako przyczynę śmieci dziecka jednoznacznie podał uduszenie. "Na podstawie wykonanego badania histopatologicznego można było wyciągnąć wnioski, że zmiany w płucach, nerkach i rdzeniu nadnerczy, a także wymienione przeze mnie zmiany w wątrobie przemawiają za ostrym niedotlenieniem, czyli inaczej mówiąc, ich przyczyną jest ostre niedotlenienie w skutek uduszenia gwałtownego. Gwałtowne tzn. nie chorobowe, spowodowane urazem zewnętrznym." - powiedział biegły Zbigniew J.

Małgorzata Ch.i Mariusz K.

Kolejni biegli - Małgorzata Ch.i Mariusz K. - podtrzymali ustalenia zawarte w zespołowej opinii. Mariusz K. podkreślił, że "mechanizm i przyczyna zgonu" Magdaleny W. zawarte w opinii po wykonaniu badań pośmiertnych "wskazały na uduszenie gwałtowne jako przyczynę zgonu", śmierć dziecka miała więc "charakter nagły i gwałtowny".

Sąd miał pytania do biegłych - chciał m. in. wiedzieć, czy obrażenia, o których mówili eksperci, mogły powstać po śmierci dziecka. "Fakt, że w czasie sekcji zwłok widoczne były wylewy krwawe, które to zostały potwierdzone badaniem histopatologicznym, stanowi dowód na to, że uszkodzenia w tym obszarze powstały za życia, a zatem przy utrzymanym krążeniu. Nie mogły powstać po śmierci" - odpowiedział sądowi dr Czesław Ch.

Sąd chciał także wiedzieć, że biegli z całą stanowczością wykluczają możliwość, jakoby śmierć Magdy mogła nastąpić w wyniku obrażeń powstałych na skutek upadku dziecka. "Jeśli dać wiarę oskarżonej, że dziecko wypadło jej z rąk, to nie było warunków do powstania rozsianego uszkodzenia aksonów (DAI - rozpoznanie stawiane przez patomorfologów na podstawie obrazu mikroskopowego chorej tkanki)" - podkreślili biegli.

Zeznania Katarzyny W. a zeznania biegłych

Następnie sąd skonfrontował zeznania oskarżonej dotyczące okoliczności śmierci córki z ustaleniami zespołu biegłych.

Katarzyna W. mówiła wcześniej między innymi, że Magda "leżała, dławiła się powietrzem, nie mogła wziąć normalnego oddechu, tak, jakby coś stanęło jej w gardle", że "Magda upadła i zaczęła się dusić", była w stanie "zrobić trzy, cztery próby wdechu". "Gdyby dziecko na skutek urazu doznało wstrząśnienia mózgu, to sytuacja byłaby odwrotna: przez krótki czas leżałoby cicho, spokojnie, nieruchomo w związku z krótkotrwałą utratą przytomności, a potem zaczęłoby dochodzić do siebie. Przez cały czas mając zachowane krążenie" - powiedzieli sądowi biegli.

Eksperci zeznali też, że nie są w stanie powiedzieć, czy Magda była reanimowana przez Katarzynę W., jak utrzymuje oskarżona.

Sąd pytał biegłych także o to, jak długo mogła umierać Magda. "Klasyczny przebieg uduszenia gwałtownego składa się co najmniej z czterech faz: fazy duszności, fazy drgawkowej, porażenia i fazy oddechów końcowych. Wszystkie źródła w literaturze wskazują, że każda z tych faz trwa ok. 60 sekund" - odpowiedział biegły.

Przesłuchanie biegłych zaplanowano także na kolejnej rozprawie w przyszłym tygodniu. Do tej pory w katowickim sądzie zeznało już 26 świadków, w tym rodzina oskarżonej i jej męża. Ojciec i brat Katarzyny W. odmówili składania zeznań.

Kobieta jest oskarżona o zamordowanie dziecka, grozi jej dożywocie.

Źródło: TVN24

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Media

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.