Od początku roku w 16 największych miastach Polski skradziono prawie 6 tys. jednośladów
Bezpieczne miejsce do przechowywania roweru? Nie ma takiego. Jednoślady znikają z piwnic, zamykanych na klucz garaży, klatek schodowych, mieszkań, a nawet balkonów na wysokich piętrach bloków. Znikają na potęgę, co widać nawet po policyjnych statystykach obejmujących wyłącznie zgłoszone przestępstwa. Wynika z nich, że o ile w 2007 r. w całym kraju skradziono 7 tys. rowerów, o tyle w ubiegłym już 11,5 tys. A w tym roku wzrost może być liczony nawet w dziesiątkach procent.
Choć policja jeszcze nie podliczyła kradzieży w skali całego kraju, to DGP przepytał na tę okoliczność komendy 16 największych polskich miast – i wychodzi na to, że tylko w nich w pierwszym półroczu zginęło ok. 6 tys. jednośladów.