Kiedy Warszawa wsłuchuje się w rytm Euro 2012, czyli poddaje bezsensownemu kultowi machismo, warto zapytać, dlaczego mieszkamy w takich miastach. Dużo przyjemniej byłoby żyć w cichych, spokojnych miasteczkach, w których powietrze jest czystsze, a życie tańsze.
Urodziłem się w Londynie, ale większość dorosłego życia spędziłem w niewielkiej angielskiej mieścinie, gdzie przestępczość była niska i panowała harmonia. Pamiętam swoją pierwszą noc w Warszawie, ponad 10 lat temu. Przyjechałem do mieszkania w centrum miasta, które zajmuję do dziś, i wsłuchiwałem się w nocne odgłosy metropolii. Pisk hamulców, klaksony, huk tramwajów i zawodzenie ambulansów. Czułem się niesamowicie szczęśliwy, czułem się w domu. Dlaczego? Nawet teraz, wiele lat później, lubię te dźwięki. Dla czytelników Prousta mają one smak magdalenki (ciasteczka przywołującego wspomnienia – red.).
Nie jestem jednak sam. Cztery lata temu okazało się, że większość światowej populacji żyje w miastach. A w grudniu ubiegłego roku ogłoszono, że w Chinach więcej ludzi mieszka w miastach niż na prowincji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.