Niemcy głośno mówią o odebraniu Ukrainie Euro 2012. Podobne precedensy zdarzały się, ale nigdy tak krótko przed imprezą.
Wiceminister współpracy gospodarczej Gudrun Kopp zażądała wczoraj przeniesienia wszystkich spotkań do Polski lub zorganizowania ich w innym kraju. Jeden z dyrektorów UEFA, Szwajcar Martin Kallen, nie wykluczył, że turniej mógłby się odbyć rok później. Polityczny bojkot Ukrainy w czasie Euro 2012 ogłosili już niemieccy prezydent, kanclerz i kilku ministrów.
Co bardziej złośliwi komentatorzy mogliby podejrzewać, że Niemcy najchętniej zorganizowaliby mistrzostwa u siebie, wspominając uznanie, z jakim w 2008 r. spotkała się nad Renem pierwsza gafa Grzegorza Laty na stanowisku szefa PZPN. – Jeśli Ukraina ma kłopoty, Euro 2012 możemy zorganizować z Niemcami – powiedział wówczas Lato. Sęk w tym, że na jakiekolwiek gwałtowne ruchy jest już zbyt późno. W ciągu miesiąca nie da się zorganizować Euro w nowym miejscu. Trudno byłoby też zmienić termin imprezy, choćby ze względu na sprzedane bilety, zakontraktowanych reklamodawców i zarezerwowane hotele.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.