"Czy to będzie silny rząd - zobaczymy, co będzie miał do zaoferowania w sensie propozycji zmian. Ostatnie cztery lata przekonały, że zapowiedzi były szumne, a z większych reform strukturalnych udało się przeprowadzić praktycznie tylko likwidację emerytur pomostowych. Jutro zobaczymy, jakie będą teraz propozycje. Nie można odmówić Donaldowi Tuskowi tego, że gabinet zmienił dość radykalnie.

Czy to jest jednak tylko otwarcie wizerunkowe, które ma skupić uwagę mediów, obserwatorów i opinii publicznej, czy z tego wyniknie coś więcej, przekonamy się nie tyle z expose, ale w pierwszym roku czy nawet półroczu rządzenia. Jeżeli gabinet Donalda Tuska nie zaproponuje jakiejś forsownej strategii, to będzie to raczej powtórka z minionej kadencji i próba reagowania na kryzys gospodarczy.

Już mamy przecieki, w których mówi się o oszczędnościach. Próbuje się raczej szukać oszczędności i reagować bieżąco na sytuację, niż rzeczywiście realizować reformy strategiczne w postaci choćby emerytur mundurowych, przysłowiowego KRUS-u, reformy ZUS czy zwiększenia wieku emerytalnego.

Tu jest masa możliwości, ale dokuczliwych w sensie społecznym i tu raczej Donald Tusk tą swoją - mimo wszystko - dość kunktatorską metodą, bardzo ostrożnym rządzeniem udowodnił, że raczej nie zdecyduje się na jakieś poważniejsze reformy - chyba, że zostanie do tego zmuszony. Raczej to jednak będzie np. ograniczanie przywilejów, ewentualnie podwyżka podatków, niż próba strukturalnych reform.

W tym nowym otwarciu pewnie jakaś jedna propozycja sztandarowych zmian padnie. Obstawiałbym tu kwestię emerytur mundurowych, choć np. w zamian za wyższe pensje czy lepsze możliwości finansowe dla policjantów.

W składzie rządu widać pewną grę ze strony Donalda Tuska. Część ludzi Schetyny jest w rządzie, jak Jarosław Gowin, Joanna Mucha czy w klubie parlamentarnym, jak Rafał Grupiński. Pytanie o kompetencje - to się okaże.

Jarosław Gowin ma chyba najtrudniejsze zadanie - jest ministrem sprawiedliwości spoza środowiska, nie ma merytorycznego wykształcenia. Dużo będzie zależało od jego umiejętności szybkiego zdobycia sobie sympatii i pozyskania sobie tego środowiska. Myślę, że co do kontynuacji reform w wymiarze sprawiedliwości Gowin ma jakieś pomysły i nie chodzi tu o kwestie kontrowersyjne, a np. związane z usprawnianiem pracy sądów.

Joanna Mucha ma chyba wygodny resort, rzeczywiście będzie taką twarzą Euro 2012. Pod tym kątem chyba wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, więc raczej będzie spijała śmietankę i pomagała w ocieplaniu wizerunku rządu.

W resorcie Sławomira Nowaka również proces inwestycyjny jest mocno zaawansowany. Kwestie proceduralne związane z wieloma budowami załatwił Grabarczyk, więc w pierwszym etapie minister nie będzie miał wielu kłopotów. W perspektywie 2014-2020 może mieć ich więcej, bo będzie mniej pieniędzy. W sensie PR-owym i administracyjnym Nowak jest sprawny i powinien dać radę. Może go z czasem przerosnąć skala problemów, ale może też całkiem nieźle na tym resorcie zbudować swoją pozycję.

Michał Boni przeszedł z drugiego szeregu eksperckiego do pierwszego. Czekam z jego strony na wcielenie choćby części pomysłów, które prezentował w różnych strategiach - czy będziemy decentralizować Polskę, czy większe pieniądze pójdą do samorządów, co z metropoliami i ustawą metropolitalną dla dużych ośrodków miejskich, co z ewentualnym wyborem bezpośrednim marszałków. Boni był odważnym ministrem na poziomie zgłaszania pewnych propozycji, teraz pytanie czy będzie na tyle skuteczny, by przekuć je na ustawy i przeprowadzić. Dotąd parę rzeczy mu się udało, ale parę zostało też zastopowanych.

Nie oceniałbym, że jest to typowo przejściowy gabinet, w którym Tusk działa wizerunkowo, a później będzie chciał dokonać jakiejś rekonstrukcji. Choć po roku taka sytuacja może się zdarzyć. Widać tu taką wyraźną intencję nowego otwarcia. Sądzę, że będzie jakaś jedna spektakularna propozycja, ale co do możliwości szerokich reform, jestem raczej sceptyczny".