Palikot na konferencji prasowej w czwartek w Lublinie nawiązał do sytuacji producentów rzepaku, którzy od miesięcy nie mogą się doczekać wypłacenia im należności za rzepak dostarczony do Zakładów Tłuszczowych w Bodaczowie (Lubelskie).

"Tak jak i oni, my uważamy, że jeśli ktoś nie płaci za dostarczony towar, to kradnie, jeśli ktoś nie płaci za dostarczoną pracę, to kradnie" - powiedział Palikot.

Jego zdaniem potrzebne jest rozwiązanie systemowe, bo co jakiś czas słyszymy w Polsce, że ktoś komuś za coś nie płaci.

"W przypadku rolników i innych dostawców surowców musi być coś w rodzaju społecznego funduszu ubezpieczeniowego, realizowanego przez różne agencje w zależności od tego, jakiej to grupy dotyczy. W takiej sytuacji (np. niewypłacania należności przez firmy skupujące - PAP) część tych kwot powinna takim ludziom być wypłacona w imię solidarności społecznej" - powiedział.

Palikot pytany o zgłoszoną już przez PSL propozycję utworzenia Funduszu Skupowego powiedział, że gotów jest poprzeć takie rozwiązanie jako np. zadanie Agencji Rynku Rolnego, ale - jego zdaniem - propozycja PSL zgłoszona na kilka tygodni przed wyborami "pachnie ustawką wyborczą".

O pomyśle utworzenia Funduszu Skupowego, na wzór Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych mówił w sierpniu (po protestach producentów rzepaku w Bodaczowie) poseł PSL Jan Łopata. Na Fundusz podmioty prowadzące skup wpłacałyby pewną część wartości skupionych płodów i z tych pieniędzy rolnicy otrzymywaliby zapłatę w razie niewypłacalności firm.

Palikot nie wierzy w szczerość intencji PSL

Palikot jednak nie wierzy w szczerość intencji PSL, bo - jak tłumaczył - ta partia przez wiele lat jest u władzy, a nic w tej sprawie dotychczas nie zrobiła. Palikot uważa, że rolnicy mają już dość PSL i w wyborach wystawią tej partii "rachunek za te cztery lata niezajmowania się rolnikami". Lider Ruchu Palikota powiedział, że skandaliczne zaniedbania ministra rolnictwa Marka Sawickiego, m.in. brak dopłat z UE dla producentów tytoniu, powinny się dawno skończyć jego dymisją. "Ale przecież PSL nie chodzi o polską wieś, tylko o etaty dla działaczy PSL, którzy od lat okupują różnego rodzaju urzędy, KRUS-y, agencje, instytucje obsługujące polskie rolnictwo" - powiedział.

Startujący z drugiego miejsca na liście Ruchu Palikota do Sejmu w okręgu lubelskim Michał Kabaciński powiedział, że do sądu w Zamościu - przy pomocy działaczy Ruchu Palikota - producenci rzepaku złożyli 57 pozwów o nakazy zapłaty w tzw. postępowaniu upominawczym na łączną kwotę ok. miliona zł. Zapowiedział, że Ruch Palikota będzie nadal pomagać rolnikom w odzyskiwaniu swoich należności.

W nierozwiązany od miesięcy problem zaległości finansowych Zakładów w Bodaczowie wobec rolników angażują się różni politycy m.in. poseł PSL Jan Łopata, senator PiS Lucjan Cichosz, prezes Stronnictwa Piast Zdzisław Podkański, oraz samorządowcy z regionów skąd pochodzą producenci rzepaku. Oni również oferują rolnikom pomoc prawną w kierowaniu pozwów do sądu.

Przeciwko opóźnieniom w wypłatach rolnicy protestowali w sierpniu przed siedzibą zakładu w Bodaczowie i blokowali drogę krajową nr 74. Na początku września na skutek wniosków dwóch dostawców, konta zakładu zajął komornik i wypłaty należności zostały wstrzymane. Władze spółki w opublikowanym wtedy oświadczeniu podały, że wypłaciły 30 proc. należności, a pozostałe kwoty planowały przelać w transzach do końca września. Spółka nie ujawnia, jakiej wysokości jest jej zadłużenie wobec dostawców rzepaku.

Organizacje rolnicze złożyły do zamojskiej prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa i wyłudzenia od rolników towaru o wartości 48 mln zł przez zakład w Bodaczowie. Prokuratura przestępstwa się nie dopatrzyła i odmówiła wszczęcia postępowania.

Zakłady Tłuszczowe w Bodaczowie prowadzą obecnie negocjacje z inwestorem, który ma dokapitalizować spółkę, co ma rozwiązać problem niewypłaconych należności dla rolników za rzepak.