Partnerstwo Wschodnie mało realistyczną inicjatywą. Ludzie na Zachodzie nigdy nie słyszeli o Mołdawii

27 września 2011

Zważywszy na sytuację na Białorusi i Ukrainie oraz niewielkie zainteresowanie Partnerstwem Wschodnim zachodnich krajów UE, inicjatywa ta jest mało realistyczna - ocenił w rozmowie z PAP szef rady dyrektorów brukselskiego think-tanku CEPS H. Onno Ruding.

Zainaugurowane w 2009 roku Partnerstwo Wschodnie ma na celu zacieśnienie współpracy Unii Europejskiej z sześcioma wschodnimi sąsiadami: Armenią, Azerbejdżanem, Gruzją, Mołdawią, Ukrainą i w ograniczonym stopniu z Białorusią. PW jest priorytetem polskiej prezydencji, która w czwartek-piątek organizuje w Warszawie drugi w historii szczyt Partnerstwa, by wzmocnić tę inicjatywę i nadać jej nowy impuls do rozwoju. To główne wydarzenie półrocznej, rotacyjnej polskiej prezydencji.

"Szanuję to, że Polska chce osiągnąć znaczny postęp w jednym z priorytetów swojej prezydencji, czyli w relacjach z krajami sąsiadującymi, ale wątpię, żeby to było realistyczne. To myślenie życzeniowe, gdy widzi się stan rzeczy w takich krajach jak Białoruś czy Ukraina" - powiedział Ruding, były wieloletni minister finansów Holandii, a obecnie szef rady dyrektorów prestiżowego ośrodka Centre for European Policy Studies.

"Nie ma zbyt wielkiego zainteresowania Partnerstwem Wschodnim wśród pozostałych krajów UE" - dodał.

Ludzie z zachodniej Europy nie wiedzą, gdzie jest Białoruś, a o Mołdawii nigdy nie słyszeli

"Ludzie z zachodniej Europy nie wiedzą, gdzie jest Białoruś; Mołdawia to tragicznie doświadczony, mały kraj, o którym ludzie Zachodu nigdy nie słyszeli. Trochę inaczej sprawa ma się z Ukrainą, która przyciąga dużo uwagi, bo to duży kraj" - powiedział ekspert. Zauważył, że niewiedza ta dotyczy nie tylko obywateli, ale też wielu zachodnich polityków.

Ruding wyraził zdziwienie, że mimo nacisku Polski na politykę rozszerzenia UE i stosunki z sąsiadami, wśród priorytetów prezydencji nie znalazły się stosunki z Turcją, którymi jest zainteresowanych wiele krajów "27". "To ciekawe, że wśród swoich priorytetów polska prezydencja nie ma postępu w stosunkach z tym krajem" - uznał Ruding. Choć zauważył jednocześnie, że obecnie w negocjacjach członkowskich z Turcją nastąpił impas, więc prezydencja nie byłaby w stanie osiągnąć żadnego postępu.

Zgodnie z wynegocjowanym na warszawski szczyt projektem deklaracji, przywódcy mają na nim uznać "europejskie aspiracje" partnerów, obiecać stopniowe kroki w stronę ruchu bezwizowego i stopniową integrację z unijnym rynkiem. Zaznaczą jednak, że "wiele pozostaje do zrobienia, by osiągnąć cele PW, włączając w to dostosowanie istniejących instrumentów współpracy".

Polska chciała, by PW dało szóstce ambitną, choćby nawet odległą perspektywę członkostwa w UE, o jaką zabiega m.in. Kijów. Na to jednak nie było zgody wśród unijnych partnerów. Dla UE najbardziej problematyczny jest niesłabnący białoruski reżim Alaksandra Łukaszenki oraz proces byłej premier Julii Tymoszenko w Kijowie, który skłonił wiele krajów zachodnich, z Francją i Niemcami na czele, do apeli, by zamrozić trwające negocjacje z Ukrainą o nowej umowie o pogłębionym stowarzyszeniu i wolnym handlu. W projekcie zapisano jednak zapowiedź zakończenia tych rozmów do końca br. - na czym zależy polskiej prezydencji.

Wspólnego stanowiska przed szczytem nie udało się przyjąć deputowanym Zgromadzenia Partnerstwa Wschodniego (tzw. Euronest) Powodem był brak porozumienia między krajami południowego Kaukazu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane