Z sondaży wynika, że bez względu na to, która partia wygra wybory, koalicja dwóch partnerów będzie raczej nie do powtórzenia. Ich głosów do sformowania nowego rządu najprawdopodobniej nie wystarczy. Powtórka koalicji PO – PSL, choć obie partie udają, że są jej pewne, wydaje się mało możliwa.
Trzeba będzie zaprosić trzeciego. Grzegorz Napieralski, nie czekając na wyniki, skwapliwie już zgłosił gotowość SLD. Z punktu widzenia potrzeb gospodarki koalicja trzech wydaje się jednak jeszcze gorsza niż dwóch. Nie widać bowiem obszarów, na których wszyscy trzej partnerzy byliby skłonni dogadać się do przeprowadzenia pożądanych zmian.
Przykład pierwszy z brzegu – emerytury mundurowe. Platforma w tej akurat sprawie wydaje się zdeterminowana, reformę wspiera PSL. Wątpliwe jednak, by podobne zdanie miał Sojusz. To tej partii przecież żołnierze i policjanci zawdzięczają specjalne przywileje. SLD za pieniądze podatników kupił sobie liczną grupę zawodową. Teraz, dla dobra gospodarki, miałby z jej poparcia rezygnować? Mało prawdopodobne. Najłatwiej zaakceptować reformy, które własnego elektoratu nie dotyczą. Dlatego pewnie Grzegorz Napieralski gotów jest na reformę, a nawet likwidację KRUS. Nie bardzo wiadomo, dlaczego. Przecież Kasa Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych jako instytucja pracuje zupełnie sprawnie. Reformy wymaga natomiast sam system ubezpieczeń dla rolników. Trzeba stopniowo wyjmować z niego właścicieli gospodarstw najbogatszych i przenosić do ZUS. Można też robić tę reformę w ramach KRUS. Chodzi o to, by podatnicy nie fundowali emerytur osobom zamożnym tylko dlatego, że są rolnikami. Oraz o to, by tę grupę włączać do powszechnego systemu podatkowego. PSL stanowczo się temu sprzeciwia. W przyszłej koalicji miałby zmienić zdanie?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.