Przepis na sukces w Dolinie Krzemowej? Nie pomysł, ale znajomości

Mark Zuckerberg, założyciel i CEO Facebook Inc, przemawia na konferencji prasowej w siedzibie firmy w Palo Alto, Kalifornia, USA
Mark Zuckerberg, założyciel i CEO Facebook Inc, przemawia na konferencji prasowej w siedzibie firmy w Palo Alto, Kalifornia, USABloomberg / Tony Avelar
16 kwietnia 2011

Unikatowy pomysł? Niekoniecznie. Odpowiedni moment wejścia na rynek? Bardziej. Znajomości? Przede wszystkim.  Nie liczy się nowatorska idea, ważne są znajomości i pieniądze przyjaciół. Tak właśnie powstały Facebook, Zynga czy Twitter.

Za sukcesami najbardziej znanych i podziwianych firm internetowych na świecie stoi grupa inwestorów, o których można powiedzieć, że zjedli ze sobą beczkę soli. Każdy z każdym już pracował lub inwestował, zarówno odnosząc sukcesy, jak i ponosząc porażki. Bez nich nie byłoby Facebooka, Twittera, YouTube, Zyngi czy LinkedIn, czyli dzisiejszych gwiazd internetu, których wyceny szybują do poziomów niewidzianych od czasów bańki dotcomowej sprzed 10 lat.

Gdy w październiku 2004 r. założony przez Marka Zuckerberga serwis społecznościowy, wówczas noszący jeszcze nazwę Thefacebook.com, zdobywał szturmem jeden uniwersytet za drugim, jego twórcy mieli nie lada problem. Wieść o serwisie rozchodziła się pocztą pantoflową z jednego kampusu na drugi, a kolejne uczelnie wysyłały do siedziby firmy listy z prośbą o uruchomienie go na ich terenie. Sprawa nie była jednak prosta.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.