Król: Politycy o nowoczesności

Marcin Król
Marcin KrólDGP
30 marca 2011

Politycy zorientowali się, że o wyniku wyborów może zadecydować młode pokolenie. Wobec tego zaczęli – jak w niedawno opublikowanych listach Donalda Tuska i odpowiedziach Jarosława Kaczyńskiego oraz Grzegorza Napieralskiego – używać pojęcia nowoczesności.

Zobaczmy, jak to czynili, czy z sensem, czy też ograniczali nowoczesność do banalnego skojarzenia z komputerem i internetem. Hasło „Internet w każdej szkole” głosił już Aleksander Kwaśniewski i kiedyś miało ono sens, bo internetu nie było.

Czym zresztą jest nowoczesność w naszych czasach? To umiejętność wykorzystania wiedzy, a nie sama wiedza. To możliwie liczna część społeczeństwa należąca do grupy knowledge people i możliwie najmniejsza, chociaż niezbędna grupa service people. To pewien rodzaj wizji świata, wedle której potrzeba myślenia jest oczywista, a potrzeba polityki o wiele mniej. To wizja, wedle której niekoniecznie trzeba czy warto być Polakiem, ale na pewno trzeba być członkiem wielkiej międzynarodowej społeczności ludzi nowych, którzy mogą mieć sentyment do tradycji, ale stawiają na to, co już zupełnie inne. To wizja świata zupełnie odmienna od reprezentowanej przez wielkich polskich artystów i myślicieli poprzedniego pokolenia i od wizji ludzi mojego pokolenia, którzy stanowią etap pośredni między nowoczesnością a dawnym światem. My już należymy do przeszłości, nasze dzieci do przyszłości, a te dwa tereny dzieli obecnie przepaść.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.