Czy to tylko mi się pomyliły kalendarze, czy faktycznie komuniści w tym roku wcześniej obchodzą swoje święto? Zamiast 1 maja wczoraj ulicami miast przeszły korowody osób domagających się obalenia wolnego rynku.
Jak przeczytałem w odezwie do uczestników manify: „system ekonomiczny w Polsce nie jest sprawiedliwy ani nikomu się na dłuższą metę nie opłaca”. Żeby zaczął się opłacać, autorki chcą go „zmienić od podstaw”. Zaczynają od metodologii. Poprawa jakości życia i wzrost średniej płacy według nich nie mówią już, „ile osób może za swoją pracę kupić chleb”. Zgoda, choć w ekonomii, jaką znaliśmy do tej pory, wystarczyło kilka działań arytmetycznych, żeby to policzyć. Zanim zdążymy cokolwiek porachować i dowieść, że w kapitalizmie nie tylko chleb łatwiej kupić, lecz także ser, kiełbasę, mieszkanie i w ogóle bardziej się opłaca pracować, autorki z typową dla swojej formacji gracją odwracają argument i piszą: „Nie wszystko może i nie wszystko ma się opłacać”. Ich praca ma się im opłacać, ale już „ochrona zdrowia powinna przede wszystkim dbać o nasze zdrowie, a nie przynosić zysk”. Ciekawe, czy ten fragment tekstu skonsultowano z pielęgniarkami, którym bez kopert z „zyskiem”nic się nie opłaca.
W ramach naprawiania ekonomii autorki chcą też zniesienia elastycznych form zatrudnienia, bo te odbierają im poczucie bezpieczeństwa. I nawet na chwilę nie dopuszczają do siebie myśli, że bez tych elastycznych form zatrudnienia mogą w ogóle nie mieć zatrudnienia. Jak inaczej pracodawców będzie stać na pozostałe świadczenia, których tak rezolutnie się domagają – refundacji środków antykoncepcyjnych, darmowych żłobków, służby zdrowia, wyższych płac. I czego w nowej ekonomii nie wypada pewnie wypominać, wcześniejszych emerytur dla górników, mundurowych, rolników, w tym KRUS, dla kobiet po 55. roku życia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.