"Taka dyskusja będzie miała miejsce, z tym, że to będzie raczej dyskusja ekspertów. Widzę, że politycy mają pewien kłopot z dyskutowaniem o sprawach ważnych dla obywateli w okresie przedwyborczym, a niewątpliwie taki właśnie się zaczął" - powiedział Komorowski w radiowej Trójce.

Pytany, do czyjego stanowiska ws. OFE mu najbliżej, prezydent odparł, że nie chce tego mierzyć "dystansem do osób". "Chciałbym bardzo, żeby kwestia OFE była rozpatrywana nie tyle z punktu widzenia - też ważnego - problemu, jakim jest likwidacja zagrożenia deficytem budżetowym, ale aby to był fragment dyskusji o szerszym problemie, jakim są zmiany w systemie emerytalnym" - zaznaczył.

Komorowski powiedział też, że "w jakiejś mierze" jest wdzięczny byłemu szefowi NBP Leszkowi Balcerowiczowi, że sformułował "bardzo radykalne" tezy związane z reformą systemu emerytalnego. Prezydent podkreślił jednocześnie, że Balcerowicz wypowiedział się "bardzo ostro". "W moim przekonaniu troszkę za ostro" - dodał.

Komorowski zaznaczył, że Leszek Balcerowicz swoją wypowiedzią uruchomił dyskusję, która - w przekonaniu prezydenta - "zakończy się jakąś łagodniejszą wersją rozwiązań". "Pewnie już po wyborach, ale niewątpliwie musimy się przymierzyć do paru decyzji związanych z reformą systemu emerytalnego, bo robi to w tej chwili cała Unia Europejska" - zaznaczył.

Pytany, czy to dobrze, że o OFE rząd dyskutuje za pośrednictwem mediów, Komorowski odparł, że jeśli w rządzie toczy się dyskusja to dobrze. Przyznał jednocześnie, że wolałby, aby "na rynku medialnym pojawiło się jednolite stanowisko rządu".