"Największy wpływ na spadek notowań PO miał tzw. czynnik ekonomiczny. Zaczęło się od podwyżki podatku VAT, po której obywatele zaczęli odczuwać odpływ gotówki z własnych portfeli. Później zaczęła się debata na temat OFE - mówi socjolog i psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński o spadku notowań PO. Wydaje się, że trzy sprawy złożyły się na ten spadek - sytuacja w PKP, kwestia OFE i reakcja na raport MAK - mówi socjolog z UJ, dr Jarosław Flis.

Wizja przekroczenia progu ostrożnościowego deficytu budżetowego też miała wpływ na spadek notowań.

Polacy boją się cięć zatrudnienia

Przecież spora liczba Polaków pracuje w tzw. budżetówce. Jeżeli próg zostanie przekroczony, to zaczną się cięcia, zwolnienia. Te wszystkie zawirowania w sferze gospodarczej powodują, że Polacy czują się niepewnie, co przekłada się na notowania.

Raport MAK nie miał większego wpływu na poparcie PO. Gdyby tak było, to PiS w ostatnich miesiącach wyraźnie by zyskiwało. Jednak sondaże pokazują, że zyskuje SLD. Na ostatnie notowania PO nie miały też wpływu wydarzenia na kolei oraz wewnętrzny konflikt w PO między marszałkiem Grzegorzem Schetyną i premierem Donaldem Tuskiem. Kryzys na dworcach był pod koniec grudnia, Polacy nie mają tak długiej pamięci. Większość obywateli nie śledzi też na bieżąco polityki. Dlatego drobne konflikty to nie jest istotne kryterium w ocenie rządu.

Burzliwe obchody katastrofy smoleńskiej obniżą notowania PO

Niewątpliwie sondaże PO spadną jednak w rocznicę katastrofy z 10 kwietnia. Nastąpi emocjonalne odświeżenie tego wydarzenia w świadomości społeczeństwa. Będzie dużo inicjatyw politycznych przeciwników rządu: spotkań, pochodów, konferencji. W międzyczasie pojawi się także polski raport o przyczynach katastrofy. Jego autorami są przecież ludzie z obecnego układu politycznego i to na nich spadnie krytyka. Przypuszczam, że w świadomości Polaków będzie to żywa sprawa co najmniej do maja.

Z kolei polska prezydencja zapewne poprawi notowania formacji rządzącej. Wydaje mi się, że politycy PO dobrze przygotowali się do tego historycznego wyzwania i sprostają oczekiwaniom. Wówczas poparcie wzrośnie.

PO nie powtórzy wyniku sprzed czterech lat

Platforma jeszcze do niedawna miała szansę na dobry wynik w wyborach parlamentarnych. Jednak w aktualnej sytuacji nie wydaje mi się, by poprawili rezultat sprzed czterech lat. Kluczowym kryterium podczas wyborów będzie ewentualne przekroczenie progu ostrożnościowego. Jeśli go przekroczymy przed wyborami, to spadek notowań dla PO będzie jeszcze większy".

Flis: Platforma może przegrać wybory

"Trudno powiedzieć, czy spadek notowań PO okaże się trwałą tendencją. Trzeba poczekać na kolejne dane, sondaże. Choć spadek notowań PO potwierdza się już w kilku sondażach, więc jest to pewien sygnał ostrzegawczy. Wydaje się, że trzy sprawy złożyły się na ten spadek - sytuacja w PKP, kwestia OFE i reakcja na raport MAK.

Konflikt wewnętrzny w PO między marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną a premierem Donaldem Tuskiem przede wszystkim odciąga uwagę samych aktorów od spraw podstawowych. Taki konflikt jest zawsze przejawem czegoś głębszego. Gdyby nie było innych problemów, wszystkie pociągi przyjeżdżałyby punktualnie, nie było deficytu budżetowego i wątpliwości w sprawie raportu MAK, to pewnie konflikty wewnętrzne nie miałyby wokół czego wybuchać. Konflikty więc to raczej przejaw, niż przyczyna problemów.



Zawsze istnieje możliwość, że PO przegra wybory. Już nie takie rzeczy widzieliśmy w Polsce. Wszystko zależy od tego, jaki poziom wiarygodności uda się osiągnąć konkurencji, co będzie ona robić i wreszcie, jak Platforma będzie na to reagować. Czy wpadnie w panikę, czy też skutecznie przejmie inicjatywę i pokaże, że jest się w stanie zmobilizować w obliczu trudności.

To jest próba dla Donalda Tuska i jego pomysłowości, jego umiejętności dobierania ludzi. To jest jego najważniejsza próba w tej chwili, w zasadzie to może przesądzić o ocenie całych trzech lat rządów. To jest miejsce dla inicjatywy premiera. Ale przecież dlatego się jest premierem, że umie się znajdować rozwiązania tam, gdzie inni ich nie widzą.

Jak zawsze w takich okolicznościach są trzy strategie. Pierwsza - ani kroku wstecz i twierdzimy, że wszystko jest najlepiej, jak może być. Druga to kontrolowane, spokojne, bez wielkiego rozgłosu, naprawianie kwestii, które źle działają, takie leczenie punktowe. Trzecia strategia to radykalna operacja, radykalne przegrupowanie.

Straszenie PiS-em nie jest już tak skuteczne. Społeczeństwo już się tak tego nie obawia, od kiedy partia Kaczyńskiego nie rządzi w żadnym województwie i w zasadzie, poza przypadkiem prezydenta Radomia, nie sprawuje już nigdzie władzy. Wydaje się, że ta motywacja jest już słabsza niż w 2007 roku.

Jednak możliwości mobilizacji po stronie konkurencji PO też nie są takie wielkie. Jak widać po wyborach do sejmików wojewódzkich, PiS też ma mniejszą możliwość mobilizowania swoich zwolenników, niż to miało miejsce nawet jeszcze w 2009 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego, nie mówiąc już o wyborach prezydenckich".