Joanna Solska: Sprawdźmy, kto chce reform

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP
17 lutego 2011

Lista pretensji do Platformy Obywatelskiej robi się coraz dłuższa. Że nie reformuje finansów publicznych, nie spełnia modernizacyjnych obietnic, wreszcie – lekceważy swój żelazny elektorat. Pretensje są jak najbardziej słuszne, ale płynąca z nich konkluzja – zdumiewająca. Na złość Platformie odmrożą sobie uszy. Po młodym, wykształconym i liberalnym elektoracie można by się spodziewać czegoś mniej infantylnego niż groźby, że w czasie wyborów zostanie w domu albo zagłosuje na SLD czy PJN. Obietnice zaniechane przez PO staną się wtedy bardziej realne?

Platforma, chcąc utrzymać wysoką popularność, starannie zamazywała różnice interesów dzielące głosujące na nią grupy. Sporo głosów zbierała na Śląsku, więc liderzy szybko zapomnieli o postulacie likwidacji specjalnych emerytur górniczych. Żeby nie naruszać interesów koalicjanta, nie pamięta o traktowaniu gospodarstw towarowych tak jak pozostałych przedsiębiorstw. Grzechów zaniechania jest o wiele więcej, spełnionych nadziei – niewiele. Obietnice złożone młodym wyborcom PO rzeczywiście odstawiła do lamusa. Może zrobiła to cynicznie, bo choć liberalizmu jest w niej coraz mniej, to w której partii jest go więcej?

Lont pod bunt na tak rozumianej platformie podpalił Leszek Balcerowicz. Z tego, że ją rozsadzi, pożytek odniosą partie, po których żelazny elektorat PO spodziewać może się jeszcze mniej. Dlatego postulat, aby profesor założył partię, uważam za zasadny. Nie po to, żeby ta partia wygrała wybory, bo to mało realne. Dowodzą tego losy Unii Wolności, a także planu Hausnera – nie poparło go nawet własne zaplecze polityczne. Obaj profesorowie, którzy dziś stanęli na czele buntu przeciwko Platformie, doskonale wiedzą, że nie wystarczy mieć rację. Potrzeba jeszcze wystarczającej liczby posłów, żeby ją przegłosować w parlamencie. Oni jej nie mieli. Dzisiejsze pretensje obu profesorów pod adresem PO dowodzą więc ich przekonania, że od tej pory sytuacja w Polsce się zmieniła. Że liczba zwolenników niezbędnych reform jest obecnie dużo wyższa niż w czasach, gdy to oni usiłowali reformować. Gdyby tego przekonania nie mieli, nawoływaliby przecież Platformę do politycznego samobójstwa, a o to chyba nie można ich posądzać.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.