Autopromocja

Warto być blondynką. Za 30-centymetrowy warkocz można dostać 500 dol.

kobieta blondynka (fot.shutterstock.com)
kobieta blondynka (fot.shutterstock.com)ST
4 grudnia 2010

Czy opłaca się być blondynką? Oczywiście. Najlepiej młodą, bez nałogów, która nigdy nie miała trwałej ani nie farbowała włosów. Za 30-centymetrowy warkocz można dostać 500 dol. Powstały już nawet specjalistyczne portale internetowe, przez które właściciel może sprzedać włosy bezpośrednio kupcowi. Wystarczy wrzucić w internetową wyszukiwarkę np. hasło „human hair prices” i szybko trafimy na jeden z internetowych bazarów z włosami. Ze zdjęciami i dokładnym opisem.

Rynek włosów naturalnych, nie tylko tych w najjaśniejszych odcieniach, przeżywa renesans. Kiedy w latach 60. do sprzedaży weszły tańsze włosy z tworzyw naturalnych, przeżył chwilowe załamanie, ale szybko się okazało, że sztucznych włosów nie da się układać tak dobrze jak naturalnych. Trudno też przy ich pomocy przedłużać prawdziwą fryzurę. Popyt na takie usługi jest coraz większy, od kiedy długowłose blondynki znów są popkulturowym ideałem kobiecości. Złote fryzury są w zasięgu ręki, a gwiazdki takie jak Paris Hilton bez zahamowań przyznają, że ich jasne loki to nie do końca dar natury.

Dziś w USA salony liczą sobie od 500 do 3 tys. dol. za przedłużanie i zagęszczanie fryzury prawdziwymi włosami. Dopinane treski kosztują od 200 do 400 dol. Great Lenghts, włoska firma, która dostarcza włosy na rynek amerykański, szacuje, że jest on wart 250 mln dol. rocznie, czyli około 3 proc. całego rynku produktów do pielęgnacji włosów. Biznes jest zdecydowanie na wznoszącej, rośnie także rynek europejski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.