Komentarz redakcji: Wojna pozycyjna o unijną kasę

Grzegorz Osiecki
Grzegorz OsieckiDGP
2 września 2010

Pierwsza wizyta nowego prezydenta zawsze jest symboliczna. I ryzykowna. Bronisław Komorowski pojechał do Brukseli dać wsparcie i szukać wsparcia w sprawie unijnego budżetu i polityki spójności. I wsparcie dostał, a nawet więcej, bo został skomplementowany przez szefa Komisji Europejskiej.

Kiedy obserwowałem na brukselskich salonach naszego prezydenta, widziałem na jego twarzy napięcie – zdawał sobie sprawę z doniosłości chwili. Ale stres zniknął, kiedy wyszedł ze spotkania z Jose Manuelem Barroso. Potem się dowiedziałem, że Bronisław Komorowski podczas długiej rozmowy w cztery oczy zyskał sojusznika i pewność, że w szefie Komisji Europejskiej mamy oparcie nie tylko w sprawie polityki spójności.

Od tej wizyty polskiego prezydenta zaczyna się mozolna kampania, której efekty poznamy dopiero w 2012 r. W przeciwieństwie do Portugali czy Hiszpanii, dla których oczywiste było, że z budżetu na budżet pieniądze się znajdowały, to na nasze drogi, tory czy maszty internetu każde euro trzeba będzie wyrywać. W tej wojnie nie będą się liczyły efektowne szarże, ale mozolne posuwanie się krok po kroku. A to jest to, czego często brakuje naszej dyplomacji – konsekwentnej polityki, której nie zmieni nawet ewentualna wymiana rządu po przyszłorocznych wyborach.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.