Rosja obiecała polskiemu ministrowi sprawiedliwości przyspieszenie w przekazywaniu nowych dowodów ze śledztwa w sprawie tragedii pod Smoleńskiem. Po raz kolejny.
Polskim oskarżycielom, którzy prowadzą śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy, wciąż brakuje kluczowych dowodów. Jakich konkretnie, udało nam się ustalić na podstawie rozmów z osobami, które ze względów formalnych mają dostęp do akt polskiego śledztwa, a ze względów bezpieczeństwa wolą pozostać anonimowe.
Zdaniem naszych rozmówców jedną z największych bolączek, która przeszkadza w pchnięciu polskiego śledztwa do przodu, jest brak informacji na temat radaru podejścia z lotniska Siewiernyj oraz radiolatarni. – Nie mamy nawet protokołów oględzin tego sprzętu. A powinniśmy dysponować oryginalnymi urządzeniami zabezpieczonymi plombami przez polskich prokuratorów – twierdzi jeden z prawników, który zapoznał się z materiałami śledztwa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Inny wskazuje na brak protokołów formalnych oględzin miejsca katastrofy. – Owszem, w aktach znajdują się fotografie miejsca katastrofy, ale to za mało – twierdzi. Kolejny rozmówca wskazuje, że w aktach brakuje oględzin i ekspertyz technicznych wraku Tu-154M.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.