Polski rynek pracy wysyła sprzeczne sygnały: statystyki poprawiają się, ale nastroje pracowników wyraźnie się pogarszają. Dane wskazują na rekordowo niską skalę likwidacji etatów, a jednocześnie rośnie przekonanie, że o pracę będzie trudniej. Ten rozdźwięk ma konkretne przyczyny – zarówno statystyczne, jak i strukturalne - zauważana Money.pl.
W marcu stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6,1 proc., wobec 5,4 proc. rok wcześniej. Na pierwszy rzut oka oznacza to pogorszenie sytuacji. Jak jednak wyjaśnia Money.pl, ten wzrost w dużej mierze wynika ze zmian przepisów, a nie realnego załamania rynku pracy.
Nowa ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia zmieniła zasady rejestracji bezrobotnych. Możliwość zapisywania się w miejscu zamieszkania zamiast zameldowania oraz rozszerzenie prawa do statusu bezrobotnego na wszystkich rolników zwiększyły liczbę osób widocznych w statystykach. Jednocześnie złagodzono zasady wykreślania z rejestru.
Efekt był natychmiastowy. W ciągu pierwszych miesięcy obowiązywania nowych regulacji liczba osób pozostających w ewidencji bezrobotnych rosła szybciej, ponieważ mniej osób było z niej usuwanych. Równolegle liczba ofert pracy zgłaszanych do urzędów spadła aż o 58 proc. rok do roku – co jednak wynika głównie z likwidacji obowiązku ich raportowania przez pracodawców zatrudniających cudzoziemców
Realna skala bezrobocia niższa niż wynika z danych
Symulacje przywoływane przez Money.pl pokazują, że bez zmian legislacyjnych stopa bezrobocia w marcu wyniosłaby około 5,5 proc., a więc tylko o 0,1 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych byłaby o blisko 100 tys. niższa.
To oznacza, że rzeczywiste pogorszenie sytuacji – o ile w ogóle nastąpiło – było marginalne. Według analiz mogło odpowiadać maksymalnie za wzrost bezrobocia o około 0,2 pkt proc.
Rekordowe zatrudnienie i stabilny popyt na pracowników
Pomimo rosnących obaw, dane o zatrudnieniu pozostają bardzo dobre. Jak podaje Money.pl, liczba pracujących w Polsce w IV kwartale 2025 r. przekroczyła 17,3 mln osób – to najwyższy wynik w historii dla tego okresu.
Potwierdzają to także dane administracyjne. Choć w listopadzie 2025 r. liczba zatrudnionych w gospodarce narodowej wyniosła około 15,1 mln, czyli o 67 tys. mniej niż rok wcześniej, to spadek ten był mniejszy niż ubytek osób w wieku produkcyjnym, który sięgnął 128 tys.
Jednocześnie wskaźnik oczekiwań pracodawców publikowany przez Komisję Europejską utrzymuje się powyżej poziomu 100 pkt – w kwietniu wyniósł 102,9 pkt. To sygnał, że firmy nadal planują zwiększać zatrudnienie.
Spadek zatrudnienia w firmach nie oznacza kryzysu
Dane dotyczące sektora przedsiębiorstw mogą wprowadzać w błąd. W marcu zatrudnienie w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób wyniosło około 6,4 mln etatów, czyli o 0,9 proc. mniej niż rok wcześniej.
Jak zaznacza Money.pl, statystyki te są obciążone zmianami metodologicznymi – co roku aktualizowana jest próba firm uwzględnianych w badaniu. Oznacza to, że porównania rok do roku nie zawsze są w pełni miarodajne.
Co więcej, liczba pracujących osób spada wolniej niż liczba etatów, co sugeruje rosnącą popularność pracy w niepełnym wymiarze czasu.
Najmniej likwidacji miejsc pracy od lat
Najbardziej wymownym wskaźnikiem kondycji rynku pracy jest liczba likwidowanych miejsc pracy. W IV kwartale 2025 r. zniknęło niespełna 51 tys. etatów – o 13,6 proc. mniej niż rok wcześniej. W całym roku było to około 237 tys., czyli najmniej od co najmniej 2009 r.
To przeczy narracji o masowych zwolnieniach. Jak wskazuje Money.pl, część likwidowanych etatów to nie zwolnienia, lecz naturalne odejścia pracowników na emeryturę. Z danych ZUS wynika, że rocznie około 300 tys. osób zaczyna pobierać świadczenia emerytalne.
Mniej nowych miejsc pracy i mniej wakatów
Jednocześnie wyraźnie spada liczba nowych miejsc pracy. W IV kwartale 2025 r. powstało ich nieco ponad 74 tys., czyli o 12,5 proc. mniej niż rok wcześniej. W całym roku było to około 403 tys. – również najmniej od kilkunastu lat.
Liczba wakatów zmniejszyła się do około 86 tys. pod koniec roku, a średnio wynosiła 94 tys. To o 12 proc. mniej niż w 2024 r.
To właśnie ten trend tłumaczy pogarszające się nastroje społeczne. Mniej ofert pracy oznacza dłuższy czas poszukiwania zatrudnienia i większą niepewność – nawet jeśli ryzyko utraty pracy pozostaje niskie.
Strukturalne zmiany i niedopasowanie pracowników
Polski rynek pracy coraz silniej odczuwa skutki zmian demograficznych. Ubywa osób w wieku produkcyjnym, a jednocześnie rośnie znaczenie sektorów wymagających specjalistycznych kompetencji.
W efekcie, mimo stosunkowo wysokiej liczby wakatów, dopasowanie pracowników do ofert pracy staje się trudniejsze. Problemem jest nie tylko liczba kandydatów, ale także ich kwalifikacje, doświadczenie i lokalizacja.
Dodatkowo rośnie znaczenie samozatrudnienia oraz przesunięć między branżami, co zmienia tradycyjny obraz rynku pracy.
Rosnące obawy Polaków mimo stabilnych fundamentów
Z badania koniunktury konsumenckiej GUS wynika, że ponad 45 proc. Polaków spodziewa się wzrostu bezrobocia w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a ponad 16 proc. przewiduje jego znaczący wzrost. To najwyższe wartości od początku 2023 r.
Jak podkreśla Money.pl, te obawy narastają od połowy 2025 r., mimo że fundamenty rynku pracy pozostają stabilne. Kluczowym czynnikiem jest zmniejszająca się liczba nowych ofert pracy oraz wydłużający się czas rekrutacji.
W efekcie powstaje paradoks: rynek pracy pozostaje relatywnie silny, ale odczucia społeczne są coraz bardziej pesymistyczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu