Za odrzuceniem sprawozdania głosowało 274 posłów, 158 było przeciw, czterech posłów wstrzymało się od głosu.

Aby kadencja Rady uległa skróceniu Komorowski musi to potwierdzić w ciągu 14 dni od daty sejmowego głosowania.

Marszałek Sejmu zapowiedział już, że "jeśli obie izby uznałyby, że sprawozdanie KRRiT jest sprawozdaniem nie do przyjęcia", to on - jako pełniący obowiązki głowy państwa - również zajmie takie stanowisko. "Nie będę miał ani chwili zawahania" - mówił pod koniec maja Komorowski. W czwartek dodał, że w sprawie KRRiT będzie działał jak najszybciej.

Głosowanie nad sprawozdaniem poprzedziły pytania posłów PiS.

"Przedstawiciele PO w ostatnich dniach wielokrotnie mówili, że trzeba zakończyć kadencję Krajowej Rady i wybrać nowych jej członków. Mówili też wprost, że nie można czekać z tym do zaprzysiężenia nowego prezydenta (...). Z czego wynika ten pośpiech, dlaczego nie można zaczekać, by o losie KRRiT zadecydował prezydent wybrany w demokratycznych wyborach, a nie p.o. prezydent" - pytał Robert Kołakowski (PiS).

Andrzej Walkowiak (PiS) pytał z kolei marszałka Bronisława Komorowskiego: "Niech pan powie, dlaczego pan to robi?. Dlaczego pan wykonuje kroki, które przysługują prezydentowi, który ma mandat społeczny. Pan jeszcze nie ma ani jednego głosu, ani jednego Polaka, za parę dni będzie pan miał miliony tych głosów. Więc niech pan powie, czy to jest po prostu atak paniki?" - mówił Walkowiak.

Komorowski odpowiadał: "Nie istnieje przynajmniej w konstytucji polskiej, którą warto znać, pojęcie p.o. prezydent. Ja wypełniam obowiązki prezydenta ze względu na śmierć pana prezydenta. A pojmuję wypełnianie obowiązków jako podejmowanie decyzji, a nie zaniechanie decyzji" - powiedział Komorowski.