W czwartek lub piątek Sejm w głosowaniu zdecyduje, czy odrzucić sprawozdanie KRRiT. Arytmetyka wskazuje, że przesądzone jest odrzucenie dokumentu. Podczas środowej debaty nad sprawozdaniem opowiadały się za tym: PO, PSL i Lewica, przeciwny był PiS.

Wcześniej sprawozdanie KRRiT odrzucił Senat. Jeśli Sejm zagłosuje tak samo, do rozwiązania KRRiT zabraknie już tylko podpisu p.o. prezydenta Bronisława Komorowskiego. Aby kadencja Rady uległa skróceniu Komorowski musi to potwierdzić w ciągu 14 dni od sejmowego głosowania.

Marszałek Sejmu zapowiedział już, że "jeśli obie izby uznałyby, że sprawozdanie KRRiT jest sprawozdaniem nie do przyjęcia", to on - jako pełniący obowiązki głowy państwa - również zajmie takie stanowisko. "Nie będę miał ani chwili zawahania" - mówił pod koniec maja Komorowski.

Oznacza to, że w najbliższych dniach ruszą konsultacje w sprawie obsady nowej KRRiT. Zgodnie z Ustawą o rtv dwóch jej członków wskaże Sejm, jednego Senat i dwóch prezydent. Wszyscy kandydaci powinni wyróżniać się "wiedzą i doświadczeniem w zakresie środków społecznego przekazu".

Wymiana KRRiT to nie koniec zmian

Wymiana KRRiT to nie koniec zmian w mediach publicznych. W ślad za KRRiT wymienione mają być wybrane w połowie ubiegłego roku rady nadzorcze w TVP i Polskim Radiu. Ich kadencje trwają trzy lata i w obecnym stanie prawnym nie mogą ulec skróceniu. PO przygotowała jednak nowelizację, która zmieni zasady wyboru rad nadzorczych przez KRRiT, co miałoby pozwolić zgodnie z prawem skrócić obecne kadencje, a rady powołać na nowo.

Jak tłumaczył Komorowski, chodzi o to, by rady nadzorcze były wyłaniane w drodze konkursu, a arbitralnej decyzji KRRiT. Wybór miałby być dokonywany spośród kandydatów zgłoszonych przez uczelnie wyższe. "W moim przekonaniu to będzie kolejny krok do odpartyjnienia mediów publicznych" - powiedział.

PO proponuje, żeby w telewizji rady nadzorcze składały się z czterech osób wybieranych w konkursach oraz trzech przedstawicieli resortów: skarbu, finansów i kultury.

Z kolei w radiu rady nadzorcze składałyby się z trzech osób wybieranych w konkursie i dwóch przedstawicieli ministerstw - po jednym z resortów skarbu i kultury. Obecnie w każdej radzie nadzorczej jest po jednym przedstawicielu ministra skarbu, pozostałych członków rad wyłania KRRiT.

Marszałek zapowiedział, że projekt ma być rozpatrzony podczas obecnego posiedzenia Sejmu.

Odrzucenie sprawozdania KRRiT rekomenduje Sejmowi komisja kultury, a jej stanowisko popiera PO.

"Miarka się przebrała, przeszliście samych siebie, pora odejść"

"Miarka się przebrała, przeszliście samych siebie, pora odejść" - takimi słowami skrócenia kadencji KRRiT domagała się Iwona Śledzińska-Katarsińska (PO). "Chyba się miarka przebrała, a to ucho w przysłowiowym dzbanie naprawdę się już urwało" - mówiła, dodając, że Krajowa Rada w obecnym składzie "nie tylko nie próbuje naprawiać" sytuacji w mediach publicznych, "tylko z dziką premedytacją ją pogarsza".

Oponował PiS. "Ze sprawozdania jednoznacznie wynika, że Krajowa Rada dobrze realizuje swoje zadania" - powiedział Robert Kołakowski. Według niego dążenie PO do rozwiązania KRRiT wpisuje się w "pospieszną politykę monopolizowania wszystkich instytucji państwa". "Dziś decydujemy nie tylko o losach KRRiT, ale też o wolności mediów w Polsce (...). Dlatego apeluję o merytoryczną ocenę dokumentu" - powiedział Kołakowski.

Jerzy Wenderlich (Lewica) zarzucał, że KRRiT nie reagowała w najważniejszych sprawach mediów publicznych, "nie wypędzała polityki z mediów". Tadeusz Sławecki (PSL) zarzucał KRRiT brak reakcji na "służalczą rolę TVP wobec niektórych ugrupowań". Odrzucenie sprawozdania poparł też Andrzej Celiński (niezrzeszony).

O przyjęcie sprawozdania wnosił przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. Apelował o spokojną debatę, "bez inwektyw, jakie tu padają" i źle służą poziomowi emocji. "To, co jest najważniejsze to przyszłość mediów publicznych i telewizji publicznej. Dzisiaj staje się ona coraz bardziej telewizją komercyjną. Nie ma żadnych środków na działalność misyjną z abonamentu" - mówił Kołodziejski.

Dodał, że "niezależnie od tego, kto dziś jest lub jutro będzie prezesem TVP warto podjąć dyskusję, żeby za 10 lat telewizja publiczna funkcjonowała jako silny, państwowy, publiczny nadawca". "Jeżeli zabraknie takiego nadawcy, albo jeżeli zrobimy z niego nadawcę komercyjnego, to groźba skarlenia społeczeństwa rysuje się całkiem wyraźnie" - podkreślił szef KRRiT.

Prezentując Sejmowi najważniejsze fakty z kilkusetstronicowego sprawozdania, Kołodziejski przypomniał, że Krajowa Rada odbyła w 2009 r. 56 posiedzeń, przyjęła ponad 550 uchwał, nałożyła trzy kary finansowe na nadawców. Do KRRiT wpłynęło ok. 1,5 tys. skarg i ponad 10 tys. wniosków od zalegających z opłatą abonamentu. Dłużnicy wnosili o umorzenie lub rozłożenie zaległości na raty. W wyniku prowadzonych kontroli nadawców w 2009 r. przewodniczący KRRiT trzykrotnie nałożył na nadawców kary finansowe, na łączną kwotę 90 tys. zł.

KRRiT rozdzieliła 628 mln zł abonamentu między publiczne radio i telewizję. Najwięcej pieniędzy z abonamentu otrzymała w 2009 r. TVP - 301 mln zł, 172 mln zł dostało Polskie Radio, 155 mln zł - rozgłośnie regionalne. Tym samym udział środków abonamentowych w finansowaniu działalności radiofonii publicznej wyniósł 71 proc., w przypadku TVP - 17 proc.

Sprawozdanie przedstawia ponadto m.in. szczegółową analizę programu nadawców publicznych i koncesjonowanych, analizę zmian zachodzących na rynkach radiowym i telewizyjnym, analizę audytorium poszczególnych mediów, udziały w rynku oraz efekty prac nad wprowadzeniem w Polsce telewizji cyfrowej.

Na czele KRRiT stoi obecnie Witold Kołodziejski, członkami Rady są: Barbara Bubula, Piotr Boroń, Lech Haydukiewicz i Tomasz Borysiuk.

Ustawa o rtv mówi, że członkowie Krajowej Rady pełnią swe funkcje do czasu powołania następców.