Czarna skrzynka potwierdziła: Nie było zamachu. Nie ma dowodów, by prezydent naciskał na pilotów. Wieża kontroli lotów ostrzegała załogę przed fatalną pogodą. Mimo to pilot postanowił lądować.
"Nie, no ziemię widać... Coś tam widać... Może nie będzie tragedii” – te słowa dokładnie na pół godziny przed katastrofą wypowiedział drugi pilot prezydenckiego Tu-154M Robert Grzywna. Pomylił się. Do tragedii doszło.
Dlaczego? Wciąż nie wiadomo. Ujawnione stenogramy z czarnej skrzynki nie odpowiedziały nam na to kluczowe pytanie. – Być może nie dowiemy się tego nigdy – mówi nam płk Tomasz Pietrzak, były dowódca pułku, do którego należeli pilotujący tutkę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.