Decyzja co do startu w wyborach była dla Kaczyńskiego trudna zarówno ze względów osobistych, jak i politycznych. Wielu Polaków widzi w nim konfliktową postać, która w roli premiera w latach 2006 – 2007 doprowadziła do napiętych stosunków między Polską a Niemcami, Rosją i Unią Europejską – zwraca uwagę Reuters. Zdaniem agencji powoływanie się na pamięć o bracie przez kandydata PiS nie musi trafić do przekonania większości Polaków.

Lech Kaczyński skonfliktował rząd Tuska, blokując reformy zdrowia, systemu emerytalnego i mediów publicznych. On i Jarosław sprzeciwili się także staraniom rządu szybkiego wprowadzenia euro w Polsce – przypomina Reuters.

Z kolei zdaniem „Financial Times” nigdy nie było poważnych wątpliwości, że Kaczyński będzie się starał dokończyć dzieło brata. Lider PiS otrzymał wiele dowodów współczucia po wypadku, jednak sondaże opinii publicznej pokazują, że faworytem w wyborach pozostaje Bronisław Komorowski. Przed smoleńską tragedią Kaczyński miał słabe notowania w społeczeństwie, po części z powodu agresywnego języka, a po części z uwagi na bilans kierowania rządem w latach 2006 – 2007 – dodaje brytyjski dziennik finansowy.

Francuski „Le Monde” uważa, że PiS będzie koncentrowało swoją kampanię wyborczą na idei testamentu politycznego zmarłego prezydenta, którego trzeba bronić, który należy kultywować i wypełnić. Strategia ta polega także na pośmiertnej rewizji przez opinię publiczną bilansu prezydentury Lecha Kaczyńskiego. W dniach, które nastąpiły po wypadku, media bliskie zmarłemu prezydentowi nie ustawały w ataku i oskarżaniu tych, którzy w przeszłości byli zdecydowanymi krytykami Lecha Kaczyńskiego. A ten ostatni został przedstawiony jako niemający sobie równych patriota stojący ponad partyjnymi podziałami.

Jednak, jak zauważa najpoważniejszy francuski dziennik, nie jest wcale pewne, że wzruszenie, które opanowało polskie społeczeństwo po katastrofie lotniczej, przekuje się w urnach na poparcie dla PiS. Jak wskazuje konserwatywny hiszpański dziennik „ABC”, mimo iż dla wielu Polaków w dniach żałoby Bronisław Komorowski nie wykazał wystarczająco dużego współczucia, „flirtuje on z 50-procentowym poparciem już w pierwszej turze wyborów”.