Operatorzy komórek walczą z resortem zdrowia

5 lutego 2010

Operatorzy komórkowi walczą z Ministerstwem Zdrowia. Chodzi o zakaz budowy stacji nadawczych na terenie uzdrowisk. "Chodzi o ponad 40 polskich miast. Ich mieszkańcy i kuracjusze mają prawo do nowoczesnych technologii" - tłumaczą operatorzy i domagają się złagodzenia przepisów.

Na forum ekonomiczne w Krynicy, które doczekało się szumnej nazwy polskiego Davos, jesienią zeszłego roku zjechali się biznesowi rekini i politycy z kilkunastu krajów świata. Od dawna wiadomo było, że przez niewielkie uzdrowisko przez kilka dni przewinie się kilka tysięcy VIP-ów, którzy komórki nie wypuszczają z dłoni. Sęk w tym, że komórkowa sieć w niewielkim miasteczku takiego nawału rozmów mogła nie wytrzymać. "Żeby nie było wstydu, operatorzy musieli tam podstawić przenośne stacje bazowe na samochodowej przyczepce, bo nowych masztów od 2005 roku nie można w tym miejscu postawić" - mówi prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji Wacław Iszkowski. To właśnie PIIT ramię w ramię z operatorami zaapelował do Ministerstwa Zdrowia o zmianę obowiązującej od pięciu lat ustawy. Oprotestowane przepisy bezwzględnie zakazują budowania stacji nadawczych w tzw. strefach uzdrowiskowych "A". Takie strefy znajdują się w ponad 40 miastach, w tym tak dużych, jak Sopot, Świnoujście, Kołobrzeg, Krynica, Ciechocinek, Inowrocław czy nawet część Kraków.

Operatorzy w tej kwestii mówią jednym głosem i biją na alarm: kuracjusze i mieszkańcy uzdrowisk zostaną wkrótce pozbawieni możliwości bezproblemowego korzystania nie tylko z technologicznych nowinek, jak wideotelefonia czy szerokopasmowy internet. Mogą mieć problemy ze zwykłą rozmową przez telefon.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.