Policja wkroczyła do stołecznej hali Kupieckich Domów Towarowych, której egzekucji miał dokonać komornik. W hali pozostała grupa kupców, którzy zabarykadowali się w biurach zarządu - powiedział reprezentujący KDT Damian Grabiński. Tymczasem inni kupcy z KDT zablokowali ruch na ulicy Marszałkowskiej w kierunku południowym.

Zawiadomienia do prokuratury zapowiada stołeczny Ratusz. Doszło do naruszenia nietykalności cielesnej kilku strażników miejskich i urzędników - powiedział rzecznik Ratusza Tomasz Andryszczyk.

Jego zdaniem kupcy zachowują się agresywnie w stosunku do strażników miejskich i urzędników, którzy są funkcjonariuszami publicznymi. "Do szpitala trafili dwaj strażnicy miejscy. Jeden z nich został raniony butelką w głowę" - powiedział Andryszczyk.

Koordynator mazowieckiego pogotowia ratunkowego Marek Niemirski poinformował, że obecnie 9 osób zostało przewiezionych do stołecznych szpitali z powodu oparzeń, omdleń, urazów głowy i zaburzeń rytmu serca.

Przed halą obecnych jest sześć zespołów ratowniczych udzielających pomocy poszkodowanym

Jak powiedział Marcin Ochmański z wydziału prasowego stołecznego ratusza, że policję wezwał komornik, by oddzielić "agresywnie zachowujących się kupców od służb dokonujących egzekucji komorniczej".

Wcześniej do hali parokrotnie, bezskutecznie, próbowali wejść wynajęci przez komornika ochroniarze

W czasie tych prób użyto gazu łzawiącego. Zabarykadowani w hali kupcy bronili się używając gaśnic i strumieni wody. Na ochroniarzy leciały też butelki.

"Na razie nie stwierdzono poważnych przypadków. Pomoc udzielana jest głównie osobom z podrażnieniami spojówek i wzrostem ciśnienia tętniczego. W razie potrzeby przygotowane są szpitale przy ul. Lindleya i przy ul. Stępińskiej" - podkreślił Niemierski.

Do tej pory do szpitali trafiło kilku kupców z problemami kardiologicznymi

Wcześniej komornik bez skutku wzywał przez megafon znajdujących się w środku kupców do dobrowolnego opuszczenia hali. Działająca na jego zlecenie agencja ochrony podjęła też dwie próby sforsowania zamkniętych drzwi.

Za każdym razem używano gazu łzawiącego

Kupcy oskarżają o jego użycie ochroniarzy. Z powodu działania gazu kilku osobom trzeba było udzielić pomocy medycznej. Reprezentujący KDT Damian Grabiński powiedział, że w hali odcięto dopływ wody, której kupcy używali do obrony przed ochroniarzami. Jak dodał, kupcy zamierzają zwrócić się o interwencję do wojewody mazowieckiego.

Wcześniej wynajęci przez komornika ochroniarze sforsowali kolejne drzwi do hali

W miejscu tym znów użyto gazu łzawiącego, co najmniej dwóch ochroniarzy zostało poszkodowanych i przeniesionych do czekających w pobliżu karetek. Ochrona nie weszła do środka.



Jak powiedział jeden z kupców, gaz wrzucili do środka ochroniarze, z kolei kupcy z hali bronili się strumieniami wody z gaśnic. Również reprezentujący KDT Damian Grabiński powiedział, że gazu użyli ochroniarze i "są na to dowody".

Z kolei Marcin Ochmański z wydziału prasowego stołecznego ratusza stwierdził, że ochrona na pewno nie użyła gazu, podkreślił, że ochroniarze wkraczali do środka bez masek.

Cały teren wokół hali jest ogrodzony, ochrona nikogo nie przepuszcza

Rzecznik Komendy Stołecznej policji nadkom. Marcin Szyndler powiedział, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, policja podejmie interwencję. Podkreślił, że trwająca w hali KDT interwencja jest wyłącznie działaniem komornika i zaangażowanej przez niego agencji ochrony.

"To nie jest nasze działanie, tylko egzekucja komornicza w oparciu o przepisy prawa. Komornik do tych działań zaangażował agencję ochrony i działają. Kilku policjantów obecnych na miejscu stanowi osobistą asystę komornika przy wykonywaniu czynności komorniczych" - powiedział Szyndler.

Duża grupa kupców zabarykadowała się na noc w hali, rano komornik zastał pozamykane wejścia

Telewizja TVN24 pokazuje na żywo dramatyczne sceny z KDT: płaczące kobiety, tłum wystraszonych ludzi, ratowników medycznych udzielających pomocy rannym.

Według świadków w hali leżą nieprzytomni ludzie - podaje TVN24.

Z końcem ubiegłego roku wygasła umowa dzierżawy hali

Kupcy mieli czas na opuszczenie hali do 18 lipca, ale nie przerwali handlu.