PiS domaga się od Donalda Tuska wyjaśnienia wątpliwości dotyczących kontaktów Grasia ze spółką Agemark i - gdyby te się potwierdziły - natychmiastowej dymisji rzecznika rządu.
"Niedawno opozycja chciała, żeby odszedł minister Jacek Rostowski, potem Cezary Grabarczyk, za chwilę musi odejść minister Graś. Taka jest rola i takie są również przywileje opozycji, nie przywiązuję do tego większej wagi" - powiedział Chlebowski w środę dziennikarzom w Sejmie.
Podkreślił jednocześnie, że decyzja w sprawie ewentualnego odwołania Grasia należy do premiera. "Tusk zawsze podejmuje szybkie decyzje, kiedy jest coś na rzeczy, kiedy mamy do czynienia z jakimiś nieprawidłowościami. Jeśli takiej decyzji nie ma, to domyślam się, że sytuacja wygląda zupełnie przyzwoicie" - zaznaczył.
Jak donosiły media, Graś od 2003 roku był członkiem zarządu spółki Agemark należącej do Niemca Paula Roglera
Przyznał też, że nie zna szczegółów zarzutów wobec Grasia, więc trudno mu potępiać, czy bronić ministra.
Jak donosiły media, Graś od 2003 roku był członkiem zarządu spółki Agemark należącej do Niemca Paula Roglera. Według "Rzeczpospolitej", z akt Krajowego Rejestru Sądowego spółki Agemark wynika, że Graś nie zrezygnował z zasiadania w zarządzie także jako minister nadzorujący specsłużby; odszedł z firmy dopiero w marcu 2009 r., gdy został rzecznikiem rządu. "Super Express" napisał, że Graś i jego żona, która nadal pracuje w spółce Agemark, za darmo mieszkają w domu należącym do niemieckiego biznesmena.
Według posłów PiS, Graś mógł złamać m.in. ustawę o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.