Według ministra obrony Bogdana Klicha, albo technika, albo człowiek zawinił w katastrofie samolotu Bryza w Gdyni-Babich Dołach. Na miejscu katastrofy minister podkreślił, że pogoda była dobra, więc nie mogła się do tego przyczynić.
"Samolot był dobrym samolotem, to była 12-letnia Bryza. Takie maszyny z fabryki w Mielcu są na wyposażeniu Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych" - mówił Klich, wyrażając jednocześnie kondolencje dla najbliższych ofiar.
Minister zapewnił, że będą oni objęci należytą opieką resortu i że zostaną im wypłacone wszelkie świadczenia - z pełną świadomością, że nie zwróci to życia pilotom.
Minister potwierdził, że elementem szkolenia, który ćwiczyli piloci w feralnym locie, było lądowanie z jednym działającym silnikiem. "Piloci mieli długoletnie doświadczenie - dowódca załogi był prawie moim rówieśnikiem. Cóż można powiedzieć, zabrakło im żołnierskiego szczęścia" - powiedział Klich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu