Scenariusz rządu mniejszościowego powinien być brany pod uwagę; w tej chwili każdy wariant jest możliwy - zarówno rządu mniejszościowego, jak i kwestia przyśpieszonych wyborów - powiedział w piątek w Polsat News rzecznik rządu Piotr Müller.
Reklama

Sejm uchwalił w piątek nowelę ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenia uboju rytualnego. Spośród 229 przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, którzy wzięli udział w głosowaniu, nowelizację poparło 176 posłów PiS, w tym minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (Porozumienie). Natomiast przeciw noweli zagłosowało 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski; 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu, 2 było przeciw. Przeciwko noweli opowiedział się też m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski (PiS).

Więcej o tym przeczytasz tutaj >>>>>

Müller powiedział, że koalicjanci PiS, czyli Solidarna Polska i Porozumienie, zachowali się w sposób "co najmniej nieprzystający do zasad, które panowały dotychczas w Zjednoczonej Prawicy".

Pytany, czy rządzący z ramienia PiS rozważają scenariusz rządu mniejszościowego odparł: "tak, ja myślę, że to jest sytuacja, w której taki scenariusz powinien być brany pod uwagę". "Scenariusz rządu mniejszościowego, który zresztą w historii Polski przecież miał już miejsca" - powiedział Müller.

Reklama

Jak mówił, koalicjanci PiS zachowali się tak, że stawia to PiS w sytuacji być może konieczności realizacji rządu mniejszościowego. Na uwagę, że bez większości nie da się rządzić sprawnie i ambitnie, rzecznik rządu odparł, że koalicjanci PiS twierdzą, że "są ludźmi, którzy będą popierać projekty, które maja charakter programowy". "Zakładam, że nawet w sytuacji rządu mniejszościowego takie poparcie będą utrzymywać" - powiedział Müller.

Dodał, że w tej chwili każdy wariant jest możliwy - zarówno rządu mniejszościowego, jak i "kwestia przyśpieszonych wyborów". Mówił, że w tej chwili negocjacje ws. rekonstrukcji rządu nie będą kontynuowane.

Müller mówił, że piątkowy dzień w Sejmie pokazał, że trzeba postawić duży znak zapytania nad koalicją rządzącą. "Trudno też mówić o pewnej więzi nawet takiej politycznej, bo trudno być pewnie w rządzie z osobami czy pewnie nawet niektórzy zadają sobie pytanie, czy to dobrze, że w Ministerstwie Sprawiedliwości są osoby, które godzą się na to, aby stosować przemoc wobec zwierząt" - powiedział rzecznik rządu.

Zaznaczył, że głosowanie ws. noweli o ochronie zwierząt było "takim punktem podsumowującym ostatnie co najmniej kilka tygodni, a może nawet miesięcy, jeżeli chodzi o pewne spory w Zjednoczonej Prawicy".

Przekazał, że w najbliższym czasie spotka się kierownictwo PiS, by przedyskutować brane pod uwagę warianty rozwoju sytuacji.

Wczorajsze wydarzenia postawiły jeden krok za daleko w funkcjonowaniu Zjednoczonej Prawicy (...) Solidarna Polska czy Porozumienie wykonały bardzo niedobry gest, jeżeli chodzi o rozbicie Zjednoczonej Prawicy, wykorzystali ten element do negocjacji koalicyjnych nie myśląc o konsekwencjach długofalowych

- ocenił Müller.

W podobnym tonie wypowiedział się Marek Suski.

To jest koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy

- powiedział poseł PiS Marek Suski, odnosząc się do sytuacji Zjednoczonej Prawicy po głosowaniu nad nowelą o ochronie zwierząt.

Podał też, że w jego ocenie posłowie PiS, którzy zagłosowali przeciwko nowelizacji ustawy, zostaną wykluczeni z partii.

W RMF FM Suski był pytany o "proces karania" posłów PiS, którzy zagłosowali przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

"Sądzę, że będą wykluczeni z partii, bo była zapowiedź na klubie - prezes powiedział jasno, że oczekuje w tej sprawie jasnego i jednolitego stanowiska od członków Prawa i Sprawiedliwości, bo to jest sprawa formacji duchowej, to już nawet nie jest kwestia przynależności do partii tylko dobrzy ludzie powinni rządzić Polską" - odpowiedział Suski, dodając, że nie można godzić się na okrucieństwo wobec zwierząt.

Odnosząc się do koalicji Zjednoczonej Prawicy Suski podkreślił, że "koalicji od wczoraj nie ma i rozmów też nie ma i nie są planowane".

Co do byłych koalicjantów, to moim zdaniem ktoś, kto ma takie spojrzenie życzliwe dla okrucieństwa, nie powinien być ministrem sprawiedliwości, szczególnie ministrem sprawiedliwości

- mówił Suski, dodając, że pogląd ten był wymieniany wśród posłów PiS po głosowaniach. "Ale prezes jeszcze zapowiedział, że zwoła kierownictwo partii, bo chciałby taką decyzję uzgodnić (...). To nie jest koniec świata, to jest koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy" - dodał Suski.