Pozostawanie u kogoś w domu na noc bez uzasadnionej przyczyny, organizowanie zgromadzeń dwóch lub więcej osób w pomieszczeniach zamkniętych oraz więcej niż sześciu osób na zewnątrz jest od poniedziałku w Anglii przestępstwem.
Reklama

Nowe przepisy wprowadzono w związku z rozpoczętym w poniedziałek w Anglii drugim etapem luzowania restrykcji obowiązujących z powodu koronawirusa - dostosowują one stan prawny do tej sytuacji. Tak jak wszystkie nadzwyczajne przepisy związane z koronawirusem ich obowiązywanie jest ograniczone czasowo.

Od poniedziałku możliwe jest spotykanie się do sześciu osób z różnych gospodarstw domowych na otwartej przestrzeni - np. w parkach, ale także prywatnych przydomowych ogrodach - o ile zachowują one dwumetrową odległość.

Dozwolone powody pozostawania z dala od domu na noc obejmują m.in. uczestniczenie w pogrzebie członka bliskiej rodziny, ułatwienie przeprowadzki, pracę, opiekę lub wolontariat. Możliwe jest to także, gdy dana osoba nie może wrócić do domu z powodu niebezpieczeństwa, w celu uniknięcia choroby, otrzymania pomocy, gdy nie jest możliwe podróżowanie. Również dopuszczalne jest, by dziecko pozostało z rodzicem/rodzicami, z którymi nie mieszka, jeżeli "konieczne jest kontynuowanie istniejących ustaleń". Zastrzeżono, że zakaz pozostawania na noc poza własnym domem bez uzasadnionych powodów nie dotyczy osób bezdomnych.

Jak wyjaśniono, policja może nakazać ludziom opuszczenie nieruchomości, jeśli łamią oni nowe prawa - ale nie ma uprawnień do ich przymusowego usunięcia. Funkcjonariusze mogą natomiast ukarać osoby łamiące zasady i aresztować je, jeśli nie współpracują.

W wytycznych wydanych przez Krajową Radę Szefów Policji (NPCC) napisano, że funkcjonariusze "mogą polecić danej osobie powrót do domu" tylko wtedy, gdy okaże się, że przebywa ona gdzieś nielegalnie, ale nie mają uprawnień do usunięcia kogoś stamtąd lub użycia siły.

Przewodniczący NPCC Martin Hewitt zapewnił, że funkcjonariusze będą nadal korzystać ze zdrowego rozsądku i dyskrecji i będą wydawać grzywny lub aresztować ludzi tylko w ostateczności.