Reklama

Sejm opowiedział się w ubiegły czwartek przeciwko uchwale Senatu o odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia. Przed głosowaniem w Sejmie opozycja apelowała o to, by zaoszczędzone w ten sposób prawie 2 mld zł przeznaczyć na dofinansowanie służby zdrowia i walkę m.in. z chorobami nowotworowymi.

W poniedziałek o weto do ustawy zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy Robert Biedroń. "Apeluję do prezydenta Dudy, żeby nie podpisywał tej ustawy, bo to jest sponsorowanie kampanii wyborczej prezydenta Dudy. Jak oglądamy telewizję publiczną, to widzimy pasmo propagandowe, które nazywa się +TV Duda+. To są 2 mld złotych, to są ogromne pieniądze, tyle w Polsce nie wydajemy na nowoczesne terapie leczenia raka" - mówił dziennikarzom kandydat Lewicy na prezydenta, który w poniedziałek spotkał się z wyborcami w Warszawie.

Jak dodał, wolałby, aby te środki zostały przeznaczone na pomoc onkologiczną dla najbardziej potrzebujących.

Dopytywany przez dziennikarzy nie zgodził się z opiniami polityków PiS, że sytuacja w służbie zdrowia poprawia się. "To jest propaganda PiS, przecież wszyscy wiemy, że każdego tygodnia zamykane są kolejne oddziały, kolejne szpitale" - powiedział Biedroń.

W tym kontekście wspomniał o Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu, którego zadłużenie sięga 500 mln złotych. "Szpital ten każdego roku generuje straty rzędu 50 mln złotych, przez co miasto jest niewypłacalne, jest bankrutem. To jest prawdziwa zapaść w służbie zdrowia" - powiedział Biedroń.

Skrytykował przy tym "priorytety" Prawa i Sprawiedliwości. "Ten rząd utrzymuje 24 tysiące katechetów i 300 psychologów dziecięcych. To pokazuje gdzie dzisiaj jest ciężar ważności tego rządu i tego państwa. Nie ma pieniędzy na psychologów dziecięcych, ale są pieniądze na katechetów. Nie ma pieniędzy na szpitale, ale są pieniądze na pomniki" - ironizował kandydat Lewicy na prezydenta.

Biedroń opowiedział się za zwiększeniem nakładów na ochronę zdrowia do 7,2 proc. PKB. "To jest mój postulat, inaczej będziemy w permanentnej zapaści służby zdrowia, która - chciałbym przypomnieć - nie jest chora tylko od początków rządów PiS, bo bolało także za innych rządów, wcześniejszych" - zaznaczył.

O weto do nowelizacji, która ma dać dodatkowy "zastrzyk finansowy" TVP i Polskiemu Radiu apelowała też w poniedziałek kandydatka na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska (KO). (PAP)

autor: Marta Rawicz