Według doniesień medialnych odchodzącego premiera Mamukę Bachtadze może zastąpić szef MSW Giorgi Gakharia. Jego ustąpienia domagali się jeszcze niedawno uczestnicy protestów w stolicy.
Oficjalnie kandydatura nowego szefa rządu ma zostać przedstawiona już dziś. 36-letni Bachtadze kierował gruzińskim rządem od czerwca ubiegłego roku, kiedy to zastąpił na tym stanowisku Giorgiego Kwirikaszwilego, odchodzącego w kontekście antyrządowych protestów oraz konfliktu z liderem rządzącej krajem partii Gruzińskie Marzenie, miliarderem Bidziną Iwaniszwilim.
Rządząca partia powinna przedstawić kandydatury na nowego premiera oraz członków gabinetu najpóźniej w ciągu dwóch tygodni.
Reklama
Stając na czele rządu w Tbilisi, Bachtadze deklarował kontynuację integracji kraju z Europą oraz reform gospodarczych. W długim wpisie na Facebooku, w którym ogłosił w poniedziałek decyzję o ustąpieniu ze stanowiska, polityk wyjaśnił, że rezygnacja związana jest z osiągnięciem najważniejszych wyznaczonych sobie celów oraz wypełnieniem misji wytyczenia strategii rozwoju kraju.
Zapowiedział jednocześnie, że pozostanie członkiem Gruzińskiego Marzenia i krytycznie odniósł się do działań sprzyjających politycznej polaryzacji w kraju.

Reklama
Światowe agencje wiążą rezygnację Bachtadzego ze spadkiem poparcia w sondażach, osłabieniem krajowej waluty, a także z czerwcowymi protestami przeciwko rosnącym wpływom rosyjskim w Gruzji, w czasie których doszło do starć z policją, rannych zostało ponad 200 osób, a ponad 300 – zatrzymanych. Rozpoczęły się one po wystąpieniu rosyjskiego deputowanego Siergieja Gawriłowa w gruzińskim parlamencie. Manifestujący domagali się m.in. dymisji ministra spraw wewnętrznych oraz zmiany ordynacji w wyborach parlamentarnych z mieszanej na proporcjonalną.
Gruzińskie Marzenie, kierowane przez najbogatszego człowieka w kraju Bidzinę Iwaniszwilego, rządzi Gruzją od 2012 r., kiedy to pokonało w wyborach partię byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego. Najbliższe wybory do gruzińskiego parlamentu odbędą się w październiku 2020 r. Pod koniec czerwca Iwaniszwili ogłosił, że – zgodnie z postulatami uczestników czerwcowych protestów – odbędą się one w systemie proporcjonalnym „w warunkach zerowego progu wyborczego”.
Iwaniszwili, który na początku stał na czele rządu Gruzińskiego Marzenia, w 2013 r. zrezygnował z pełnionych przez siebie funkcji partyjnych i państwowych. Zdaniem krytyków w dalszym ciągu kierował jednak krajem „z tylnego siedzenia”. W maju ub.r. miliarder wrócił do polityki, obejmując na powrót formalne przewodnictwo w rządzącym ugrupowaniu.