Nasza armia nie dysponuje na razie śmigłowcami szturmowymi. Ich funkcję z braku alternatywy pełnią Mi-24, ale niebawem może się to zmienić. W ramach programu Kruk MON planuje zakup kilkudziesięciu takich helikopterów. Pod uwagę są brane Bell AH-1Z Viper, AgustaWestland AW129 Mangusta, Eurocopter EC 665 Tiger oraz AH-64 Apache amerykańskiego Boeinga. O tym ostatnim rozmawiamy z Terrym Jamisonem z Boeinga.
Dlaczego akurat AH-64 Apache ma się przydać polskiej armii? Jakie walory bojowe i techniczne, które odpowiadają na nasze dzisiejsze potrzeby, ma ten śmigłowiec?
To najbardziej zaawansowany technologicznie śmigłowiec szturmowy na świecie. Używaliśmy wielu takich maszyn w Iraku i Afganistanie w ciągu ostatnich 15 lat i wiele osób uważa je przede wszystkim za platformę do działań antypartyzanckich. Ja cofnąłbym się do czasów, kiedy została ona zbudowana. Apache powstał w epoce zimnej wojny. W pierwszej kolejności został zaprojektowany jako platforma przeznaczona do walki z wyrafinowaną radziecką bronią na europejskim teatrze działań. Dlatego AH-64 Apache nadaje się do walki właśnie w tym regionie świata. Cały czas był modernizowany i dostosowywany, by sprostać trudom działań antypowstańczych na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej. Pozostaje też najskuteczniejszą na świecie platformą do zwalczania celów opancerzonych, m.in. dzięki zaawansowanemu radarowi kierowania ogniem. Daje nieporównywalne z konkurencją możliwości lokalizacji i identyfikacji przeciwnika. AH-64 Apache wykonywały misje w wielu miejscach na świecie, ale zostały zaprojektowane głównie po to, by walczyć w Europie przeciwko jednostkom zmechanizowanym i pancernym.