Forum dla Demokracji (FvD) odbiera większość w Senacie koalicji rządzącej w Holandii. I szykuje się na zwycięstwo w wyborach do europarlamentu.
Reklama
Budzący postrach euroentuzjastów Geert Wilders wraz ze swoją Partią Wolności został zdetronizowany przez całkiem nową siłę na holenderskiej prawicy. Debiut założonego w 2016 r. FvD w wyborach lokalnych w zeszłą środę przyniósł ugrupowaniu spektakularne zwycięstwo. Partia, którą kieruje zaledwie 36-letni Thierry Baudet, zwyciężyła w połowie z 12 holenderskich prowincji, zdobywając łącznie najwięcej – 86 – spośród 570 mandatów.
To wybory są o tyle ważne, że determinują skład holenderskiej izby wyższej, bo senatorowie są wybierani przez członków parlamentów prowincjonalnych. Wynik wyborów z zeszłego tygodnia stawia w trudnej sytuacji premiera Marka Ruttego i koalicję rządową, która do tej pory utrzymywała przewagę w Senacie za sprawą zaledwie jednego mandatu. Za moment cztery wchodzące w skład rządu ugrupowania stracą w nim większość, łącznie tracąc siedem mandatów. Na ich słabe notowania wpływ miał nie tylko sukces FvD, lecz także wzmocnienie się Zielonych, którzy podwoili stan posiadania.
W odróżnieniu od Wildersa, który do niedawna był największym zagrożeniem dla sił centrowych, Baudet jest politycznym nowicjuszem. Do niedawna zajmował się bardziej komentowaniem polityki niż jej uprawianiem. Jego Forum dla Demokracji działało zresztą na początku jako think tank. Przekształcone w partię polityczną, po raz pierwszy wzięło udział w wyborach parlamentarnych w 2017 r., zdobywając zaledwie dwa mandaty. Dzisiaj ugrupowanie króluje w sondażach. – Arogancja elit została ukarana – mówił po środowym zwycięstwie Baudet. – Stoimy pośród gruzów tego, co kiedyś było największą i najpiękniejszą cywilizacją na świecie – powiedział.
Komentatorzy podkreślają, że FvD odniosło zwycięstwo w wyborach lokalnych, pomimo że w kampanii zamiast o sprawach lokalnych mówiło głównie o Europie. Baudet chce wyjścia Holandii z Unii Europejskiej i postuluje zorganizowanie referendum w tej sprawie. Kilkukrotnie podkreślał też, że jego zdaniem w ogóle organizacja ta powinna zostać rozwiązana. Lider FvD nie chce, by Ukraina wstępowała do UE. Według niego na granicach państw powinny zostać przywrócone kontrole, by lepiej zarządzać migracją.
Kolejnym polem do popisu dla FvD będą zbliżające się wybory europejskie. Sukces w nich może otworzyć Baudetowi drogę do zwycięstwa w wyborach ogólnokrajowych w 2021 r.
W europarlamencie FvD będzie sojusznikiem Prawa i Sprawiedliwości. Niedawno partia zapowiedziała swój akces do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, w której jest PiS. Z Baudetem rozmawiał niedawno w Paryżu wiceprzewodniczący frakcji Ryszard Legutko. Pod koniec lutego we francuskiej stolicy doszło do spotkania ugrupowań prawicowych, podczas którego ogłoszona została koalicja na rzecz UE narodów. Jest to plan działania w przyszłym europarlamencie, który obok PiS i FvD podpisała m.in. francuska partia Powstań Francjo i czeska Obywatelska Partia Demokratyczna. Sformułowane tam postulaty są bardziej stonowane w krytyce UE od haseł Baudeta. Prawicowe partie, w tym PiS, chcą Europę reformować i zmieniać jej kierunek. W ich ocenie obecna polityka Brukseli prowadzi do federalizacji, którą trzeba zatrzymać.
PiS intensywnie szuka nowych sojuszników na europejskiej scenie politycznej, bo wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie dla niego oznaczać utratę najbardziej pewnego politycznego partnera od lat – brytyjskich torysów. W styczniu w Warszawie z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim rozmawiał szef włoskiej Ligii Matteo Salivini. W zeszłym tygodniu gościli tu również przedstawiciele rosnącego w siłę prawicowego ugrupowania Vox z Hiszpanii.
Na razie nie wiadomo jednak, czy te wysiłki doprowadzą do powstania wspólnego frontu ugrupowań prawicowych. Mogą one stać się trzecią siłą w europarlamencie, ale pod warunkiem że się zjednoczą.