Unijna 27 zgodziła się, że będziemy wspierać Irlandię, żeby nie powróciła twarda granica z Irlandią Płn.; dla nas backstop jest taką częścią porozumienia, którego nie możemy wykreślić z umowy z rządem brytyjskim - powiedział w środę w Krakowie wiceszef KE Frans Timmermans.
Reklama

Na uwagę moderatorki zorganizowanego w ramach Dialogu Obywatelskiego o przyszłości Europy spotkania z Timmermansem, iż rząd w Londynie oczekuje ustępstw ze strony UE ws. kształtu porozumienia o brexicie, wiceprzewodniczący KE wskazał, że wypracowane porozumienie, które zostało odrzucone przez brytyjską Izbę Gmin, wydaje mu się optymalne z punktu widzenia interesów obu stron.

"Są jednak pewne rzeczy, których się po prostu nie da zrobić, zwłaszcza dot. irlandzkiego backstopu. 27 się zgodziła, że nie porzucimy Irlandii, że będziemy wspierać Irlandię i że będziemy pomagać Irlandii osiągnąć to, by nie było żadnej twardej granicy" - podkreślił Timmermans.

Jak mówił, zabezpieczenie przed przywróceniem "twardej granicy" między Republiką Irlandii a Irlandią Płn. jest ważne z punktu widzenia utrzymania pokoju zagwarantowanego przez porozumienie wielkopiątkowe. "My jako Europa jesteśmy wspólnie odpowiedzialni, (za to) by nie powróciła tam przemoc i właśnie dlatego dla nas backstop jest taką częścią porozumienia, którego nie możemy wykreślić z umowy z rządem brytyjskim" - dodał Timmermans.

Wiceszef Komisji był też pytany, czy jest jeszcze szansa na korzystne rozwiązanie problemu brexitu lub odsunięcie go w czasie.

"Będziemy musieli poczekać, co Izba Gmin powie, co zdecyduje rząd; jeżeli zmienią swoją decyzję (o opuszczeniu UE - PAP), cóż, kto w tej sali nigdy nie zmienił swojej opinii (...); ale to oni mają podjąć tę decyzję" - odpowiedział Timmermans.

"Ja wierzę, że Wielka Brytania należy do rodziny europejskiej, obywatele brytyjscy są tak Europejczykami jak wy i ja, i bardzo bym się cieszył, gdyby zmienili zdanie, ale to nie my mamy zmieniać zdanie, tylko oni" - dodał.

Zapewnił jednocześnie o szacunku Unii dla "suwerennej decyzji narodu brytyjskiego". "Mają prawo, zgodnie z traktatem, by wyjść z Unii (...) i w referendum taką decyzję podjęli" - powiedział Timmermans.

Brytyjska Izba Gmin zagłosowała w ubiegły wtorek przeciwko proponowanemu przez rząd Theresy May projektowi umowy wyjścia W. Brytanii z UE. W razie braku większości dla umowy proponowanej przez May lub jakiegokolwiek alternatywnego rozwiązania, na mocy procedury wyjścia opisanej w art. 50 traktatu o UE, Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę bez umowy o północy z 29 na 30 marca. Wśród możliwych scenariuszy wyjścia z impasu są m.in.: powtórzenie głosowania w parlamencie po uzyskaniu dalszych zapewnień politycznych ze strony UE, przedłużenie procedury wyjścia ze Wspólnoty na mocy art. 50 traktatu, wyjście z UE bez umowy, organizacja drugiego referendum lub rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Jednym z czynników, który stoi za impasem w rozmowach nt. brexitu, jest kwestia tzw. backstopu - mechanizmu awaryjnego, którego celem jest uniknięcie powrotu twardej granicy między pozostającą w UE Irlandią a należącą do Wielkiej Brytanii Irlandią Północną - którego warunki uznawane są za niemożliwe do przyjęcia przez część Brytyjczyków. Zakłada on utworzenie unii celnej obejmującej UE i całe Zjednoczone Królestwo w przypadku, gdyby nie zostało wypracowane porozumienie o przyszłych relacjach gwarantujące brak "twardej granicy".

W poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz przedstawił propozycję, zgodnie z którą backstop w porozumieniu w sprawie brexitu byłby tymczasowy, co miałoby przełamać impas w rozmowach na temat wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Inicjatywa ta spotkała się z krytyczną oceną m.in. wicepremiera i szefa dyplomacji Irlandii Simona Coveneya, zdaniem którego czasowe ograniczenie funkcjonowania tego mechanizmu oznaczałby, że nie byłby on w ogóle zabezpieczeniem. Media w Wielkiej Brytanii i Irlandii oceniły z kolei, że wypowiedź polskiego ministra jest "wyłamaniem się z linii UE" w sprawie Irlandii i ujawnia podziały wewnątrz Wspólnoty.